Najbardziej:
Loong Boonmee raleuk chat (2010) Apichatpong Weerasethakul
Ladoni (1994) Artur Aristakisyan
Alice in den Städten (1974) Wim Wenders
Le Quatro Volte (2010) Michelangelo Frammartino
Hadewijch (2009) Bruno Dumont
seria Szczepan i Irenka Janek Koza
Disorder (2009) Huang Weikai
La Chinoise (1967) Jean-Luc Godard
Sala samobójców (2011) Jan Komasa
Attenberg (2011) Athina Rachel Tsangari
Schastye moe (2010) Sergiej Łoźnica
La vérité (1960) Henri-Georges Clouzot
Copie conforme (2010) Abbas Kiarostami
Le bande des quatres (1988) Jacques Rivette
Jodaeiye Nader az Simin (2011) Asghar Farhadi
+ filmy Honga Sang-soo jako całość
Poza tym:
Black Swan (2010) Darren Aronofsky
La Collectionneuse (1967) Eric Rohmer
Life During Wartime (2009) Todd Solondz
The Girlfriend Experience (2009) Steven Soderbergh
One Way Street On A Turntable (2006) Anson Mak
Der starke Ferdinand (1976) Alexander Kluge
Notre musique (2004) Jean-Luc Godard
Zemestan (2006) Rafi Pitts
Profondo rosso (1975) Dario Argento
Eu cand vreau sa fluier, fluier (2010) Florin Serban
Cul-de-Sac (1966) Roman Polański
Tuan Yuan (2010) Wang Quan’an
Año bisiesto (2010) Michael Rowe
Aita (2010) José María de Orbe
Die bitteren Tränen der Petra von Kant (1972) Rainer Werner Fassbinder
Katastrofa (2010) Artur Żmijewski
The Shining (1980) Stanley Kubrick
Les invisibles (2005) Thierry Jousse
Gemide (1998) Serdar Akar
Adieu Philippine (1962) Jacques Rozier
Kino Caravan (2009) Titus Muntean
Nunta in Basarabia (2009) Nap Toader
Aurora (2010) Cristi Puiu
Marți, după Crăciun (2010) Radu Muntean
Very Nice, Very Nice (1961), Free Fall (1964) Arthur Lipsett
Ptak (1968), Syn (1970), Ryszarda Czekały
Despair (1978) Rainer Werner Fassbinder
Über uns das All (2011) Jan Schomburg
Four Lions (2010) Christopher Morris
Bakha satang (1999) Lee Chang-dong
Je t’aime, je t’aime (1968) Alain Resnais
Jisatsu sâkuru (2001) Sion Sono
Passugun (2010) Sung-Hyun Yoon
Du côté d'Orouët (1973) Jacques Rozier
Noriko no shokutaku (2005) Sion Sono
Céline et Julie vont en bateau (1974) Jacques Rivette
Le pont du nord (1981) Jacques Rivette
Deep End (1970) Jerzy Skolimowski
Sailor (2011) Norman Leto
Wymyk (2011) Greg Zglinski
Sauve qui peut (la vie) (1980) Jean-Luc Godard
We need to talk about Kevin (2011) Lynne Rammsay
Je, tu, il, elle (1976) Chantal Akerman
Well done (1994) Thomas Imbach
Le bonheur (1965) Agnes Varda
Drive (2011) Nicolas Winding Refn
A także:
Zhui qi ji (1961) Kim Chun
Jutro premiera (1962) Janusz Morgenstern
Sea Swallow’d (2010) Andrew Kötting
2 Place du Colonel Fabien 75019 Paris (2009) Matthew Verdon
Sous mon lit (2004) Jihane Chouaib
Ai no mukidashi (2008) Sion Sono
Finisterrae (2010) Sergio Caballero
Abendland (2010) Nikolaus Geyrhalter
3 Women (1977) Robert Altman
Trouble every day (2001) Claire Denis
Al nihaya (2011) Hisham Lasri
Öszi almanach (1985) Bela Tarr
Im Schatten (2010) Thomas Arslan
Bloody kids (1979) Stephen Frears
Tak, wiem, bardzo długa lista. Ale to dlatego, że w 2011 widziałem dużo filmów, prawdopodobnie przez większość roku więcej oglądałem niż słuchałem. Nie zamierzam opisywać wszystkich filmów z osobna (ale ponownie: gdyby ktoś chciał zapytać, o któryś konkretnie, niech korzysta z miejsca w komentarzach), bardziej wyczuć jakieś nurty czy tendencje (przede wszystkim w moim odbiorze i sympatiach).
Lista dług, ale starałem się, żeby pierwsza sekcja była naprawdę wyśrubowana. Upraszczając: te filmy w skali ocen do dziesięciu dostałyby maksymalną notę albo mocną dziewiątkę. Albo jeszcze inaczej: mam je już teraz ochotę obejrzeć jeszcze raz (a kilka z nich już nawet widziałem ponownie).
Druga część jest opasła, spowodował to fakt trudnego rozgraniczenia między nią a "najwyższą półką". Umownie linię demarkacyjną może stanowić film Aronofsky'ego, oczywiście - świetny, ale gdybym go umieścił wyżej, to zaraz za nim poszłyby kolejne. Bo w czym mu ustępują dzieła (dajmy na to) Rowe'a, Roziera (oba!), Morrisa, Resnaisa, Zglinskiego...
Lubię posługiwać się takim hasłem "odkrycia" (bo wtedy zostaję odkrywcą, ha ha ha) i w tym roku miałem kilka takich objawień, spotkań z nowymi (dla mnie) reżyserami. Żeby zacząć od tych, których widziałem więcej niż jeden film: Jacques Rivette - bardzo odświeżające, fantazyjne, ukazujące kino jako źródło radości, jednocześnie jakoś korespondujące z Rohmerem (dla mnie, rzecz jasna, zaleta), głównie przez wybór bohaterów. Kolejni: Sion Sono i Hong Sang-soo, do wejścia w ich światy skłoniło mnie zaprezentowanie ich filmów na Pięciu Smakach (o czym pisałem tutaj).
Nadal pamiętam ten szok, jaki wywołało we mnie oglądanie Ladoni (o czym wspominałem tutaj), innymi przykładami osobnej, jakby samowystarczalnej, wizji są filmy Frammartino i Tsangari.
Wyjątkowy jest także Apichatpong, ale on kwalifikuje się do kategorii "zagłębianie się w dorobek" i tutaj z przyjemnością odnotowuję mistrzostwo, jakie osiągnął najnowszym dziełem. Kontynuuję też przygodę z kinem Godarda, którego chyba naprawdę doceniłem dopiero po Film socialisme i jestem pełen podziwu. Ciągle na wznoszącej też Farhadi, który zachwycił niemniej niż inny Irańczyk, w którego trochę zwątpiłem, czyli Kiarostami.
Łoźnica i Huang to dwaj twórcy, którzy poruszają się między dokumentem, fabułą a *eksperymentem*. Tak, Łoźnica zrobił film fabularny, ale jego doświadczenie jako dokumentalisty jest w nim widoczne. Miejska antysymfonia Hunaga zdaje się być zakomponowana metodą "pysznego trupa". Inni reżyserzy, których pozwoliłbym sobie wrzucić do tego worka to Anson Mak, José María de Orbe, Nikolaus Geyrhalter i Thomas Imbach. No i przy okazji dokumentów, film Żmijewskiego, który było mimo wszystko ważnym wydarzeniem.
Już się z tym pogodziłem i widać to na powyższej liście, mianowicie: jestem frankofilem. Nie zamierzam jednak podpinać pod to swojego zachwytu kinem rumuńskim, które nadal trzyma wysoki poziom regularnie proponując filmy z cyklu "jakbym chciał, żeby ktoś tak opowiadał o Polsce" (na szczęście ktoś już powoli zaczyna). Żaden z nich nie znalazł się w pierwszej sekcji tylko dlatego, że nie mogłem się zdecydować na jeden. Ale każdy (Eu cand vreau sa fluier, fluier, Kino Caravan, Nunta in Basarabia, Aurora, Marți, după Crăciun) jest więcej niż wart uwagi.
Mój inny regularny kierunek wycieczek filmowych, czyli Daleki Wschód niej jest aż tak silnie reprezentowany. Może robię się grymaśny. Ale to co dostało się na listę jest naprawdę dobre. Oprócz w/w jeszcze: Passugun, Bakha satang, Tuan Yuan. I ciekawostka: Zhui qi ji - pyszna, stylowa komedyjka.
Chyba już wystarczy, choć można by jeszcze długo, ale jeśli ktoś/coś, to zapraszam do komentarzy.
1/02/2012
najciekawsze filmy widziane w 2011
1/01/2012
najciekawsze płyty 2011
Najbardziej:
Demdike Stare Tryptych
Egyptrixx Bible Eyes
Ballady i Romanse Zapomnij
Anne-James Chaton Evénements 09
MIMEO Wigry
Sigha I Am Apathy, I Am Submission, The Politics of Dying
Tommy Four Seven Primate
Kreng Grimoire
LOL Me Me
Piętnastka Dalia
Anstam Dispel Dances
Mark Fell Periodic orbits of a dynamic system related to a knot
Taku Unami / Takahiro Kawaguchi Teatro Assente
Ayshay WARN-U
Fatima Al Qadiri Genre-Specific Xperience
Zomby Dedication
Poza tym:
Anne-James Chaton / Andy Moor - Transfer/1: Departures, Transfer/2: Princess in a Car
Ekoplekz Fountain Square EP, Memowrekz
Kevin Drumm / Jérôme Noetinger / Robert Piotrowicz Wrestling
Mark Fell Manitutshu
Instra:mental Resolution 653
Boddika You Tell Me / Breezin, Electron / Underground
Nicolas Jaar Space Is Only Noise
Orphan101 Propa / Disemble, Into You EP, Junker EP, Under the Radar EP
Call Back The Giants The Rising
Nettle El Resplandor: The Shining in Dubai
Sculpture Toad Blinker
Werner Dafeldecker / Axel Dörner / Sven-Åke Johansson Des Kreis des Gegenstandes
Byetone Symeta
The Necks Mindset
Das Racist Relax
Eliane Radigue Transamorem - Transmortem
Kevin Parks / Alice Hui-Sheng Chang Confessions of a Middle School Guidance Counselor
A także:
Lionel Marchetti Une Saison
Akita / Gustafsson / O'Rourke One Bird Two Bird
Ferran Fages Pèl Nord
Wojtek Bąkowski Nieautoryzowana biografia Ziemniaka Ziemka
A Quaint Freud The Daily Lee Roy Reuben
Dalglish Benacah Drann Deachd
Richard Youngs I Dream Of Mezzanine / Cloudplanes
Cut Hands Afro Noise I
Idea Fire Company Music From The Impossible Salon
997 Pieśni masowe na zespół świetlicowy
Düsseldorf 1989-1993
Zbigniew Karkowski & Julien Ottavi Argosh
The Ames Room Bird Dies
Bee Mask Elegy for beach friday
Valerio Tricoli / Thomas Ankersmit Forma II
Piotr Kurek Heat
Palm Wine, DJ/rupture / Maga Bo Dreamachine / Beyond Digital Mix
Frédéric Blondy / DJ Lenar play Mauricio Kagel "Ludwig van"
Shabazz Palaces Black Up
Andy Stott Passed Me By
Toshimaru Nakamura / John Butcher Dusted machinery
Alessandro Bosetti Coaxial
Jérôme Noetinger / Will Guthrie Face Off
Kassem Mosse Enoha EP
Dla przypomnienia: płyty w każdej z trzech sekcji są w kolejności, w jakiej je usłyszałem, nie żadne pierwsze, drugie, trzecie miejsce czy coś w tym stylu.
Będę pisał podsumowanie na stronę Glissanda, w którym listę uzupełni komentarz, kiedy się ukaże, to podlinkuję tutaj.
12/31/2011
najciekawsze płyty z poprzednich lat
Płyty w poszczególnych sekcjach są ułożone w kolejności, w jakiej je usłyszałem.
Najbardziej:
Luc Ferrari Éphémère I & II (2010)
Harappian Nights Recordings Non Euclidean Elucidation of Shamanic Ecstasies (2009)
Zeitkratzer Plays PRES (2010)
Cornelius Cardew The Great Learning (2010)
Hans Werner Henze (wyk. David Tanenbaum) Royal Winter Music (1985)
Wolfram Mind Locations (2001)
MUTWAWA Necro Zulu (2010)
Uncle Woody Sullender Nothing is Certain but Death (2004)
Call Back The Giants s/t (2010)
Morton Feldman Neither
Michael Pisaro / Taku Sugimoto 2 Seconds, B Minor, Wave (2010)
Mark Fell Multistability (2010)
Jimmy Giuffre 3 Emphasis, Stuttgart 1961 (1993)
Poza tym:
Reines D'Angleterre Les Comores (2010)
Federico Monti polen II Ep (2010)
d’incise lethargie & autres animaux rugueux (2010)
Piotr Kurek Inne pieśni (2010)
Boddika Boddika’s House / Syn Chron (2010)
VA The Sound Of Wonder! (2009)
Ry-om III (2008)
Moniek Darge Soundies (2009)
Pierre Henry Cortical Art III (1973)
Kevin Drumm / Tom Smith Mud Keeps Lifting Me Higher (2010)
Orphan101 Tribtek (2010)
Liquid Liquid s/t (1981)
Eric Cordier / Seijiro Murayama Nuit (2010)
Zeitkratzer Volksmusik (2008), [old school] Alvin Lucier (2010)
D-Styles Phantazmagorea (2003)
Cindytalk The crackle of my soul (2009)
Silvia Ocougne / Chico Mello Música Brasileira De(s)composta (1996)
A także:
VA Pomegranates (2009)
Sunburned Hand Of The Man Knifelife (2005)
Kingdom That Mystic EP (2010)
Mołr Drammaz Grai’n’test hits (2000)
Pinch Croydon House (2010)
Bernard Szajner Some Deaths Take Forever (1980)
VA Midnight Massiera - The B-Music of Jean-Pierre Massiera (2009)
Black Dice Lost Valley (2002)
Julien Ottavi Nervure magnetique (2003)
Owen Pallett Heartland (2010)
Nie będę tutaj opisywać wszystkich wydawnictw z listy, ale o niektórych chcę wspomnieć. Na pewno o fantastycznej płycie z dwoma wykonania kompozycji Ferrariego, szczególnie ta dłuższa jest powalająca - deklasuje wszystkich dronowo-new-age'ujących "postgitarzystów". Harappian Nights to już kolejny artysta kontynuujący, czy raczej rozwijający, pomysły i metody Muslimgauze'a. O zeitkratzerze grającym materiał ze Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia pisałem tutaj. Przy okazji zwracam uwagę na ich wyobrażony folk z doliny Dunaju - Volksmusik, jest transowo, perkusyjnie, mocno. Jak już o muzyce etnicznej: urocza ciekawostka autorstwa Sylvii Ocougne i Chico Mello - dekonstrukcje bossa novy (wypuszczona przez Wandelweiser!). Wyabstrahowujący etniczne (ale nie wykorzeniający) album Kurka zbudowany wokół pętli wokalnych tradycyjnych śpiewów, do których dodane zostały różne instrumenty akustyczne (do ściągnięcia). Przedziwny mariaż elementów folkowych i popularnych form z Zachodu można znaleźć na składankach Pomegranates i The Sound Of Wonder! wydanych przez Finders Keepers, którzy są jednym z moich odkryć, jeśli chodzi o wytwórnie. Coraz bardziej podziwiam też wydawnicze działania Grahama Lambkina w ramach Kye. Na powyższej liście dwa ich owoce: przekrój przez dorobek belgijskiej kompozytorki elektro-akustycznej Moniek Darge i syntezatorowa wyblakła apokalipsa Call Back The Giants.
Z obszaru kompozycji: piękne utwory Henzego na gitarę solo, inspirowane postaciami z Szekspira. Opera Feldmana, z tekstem Becketta, nie wiem, czy wolę wykonanie z
col legno czy Hat Hut, ale wiem, że dobrze mieć wybór. Michael Pisaro i Taku Sugimoto stworzyli trzy długie kompozycje, które są tyleż wymagające, co przyjemne w słuchaniu, w jakiś sposób nawet relaksujące. Nadal jest to muzyka raczej wybierająca mniej niż więcej (dźwięków), ale też (jeśli chodzi o Sugimoto), to jednak jest to już "faza pozytywna" a nie skrajnym redukcjonizm. A propos którego muszę wspomnieć o Montim, jeśli ktoś słyszał go wcześniej, to ta epka go nie zdziwi. Ja bardzo lubię w jego muzyce to, że im głośniej jej słucham, tym głębiej w nią wchodzę, słyszę więcej detali i jestem jakby pomiędzy dźwiękami. I nie ma ryzyka, że kiedyś będzie "za głośno".
Z rejonów bardziej hałaśliwych: obłąkańcze zapętlenia Drumma i Smitha, MUTWAWA, która niby noise'owa, ale też przyjemnie rytmicznie zorganizowana (do ściągnięcia), zupełne zaskoczenie ze strony Pierre'a Henry'ego, który odprawia porywającą analogową rzeź. Odświeżyłem sobie albumy Black Dice i postanowiłem odnaleźć moment, w którym przepoczwarzyli się z nijakiego noise'owego zespołu w...no właśnie, w to coś, za co lubię ich Creature Comforts i Beaches & Canyons. Wygląda na to, że tym momentem jest Lost Valley.
Album Ottaviego, tylko w połowie jest hałaśliwy, drugi utwór lokuje się bliżej takiej "zdehumanizowanej" elektroniki, jaką prezentuje np. Wolfram. d'incise też gdzieś niedaleko by się mógł znaleźć, a z Wolframem łączyłoby go zamiłowanie do sampli. W pobliżu improwizacje duetu Ry-om, zmierzające ku dronowi, ale się w nim nie pogrążające.
Co jeszcze...Palletta słyszałem chyba już w 2010, ale teraz dopiero doceniłem, bo jest jedynym znanym mi muzykiem, który choćby próbuje odnieść się do Van Dyke Parksa.
Woody Sullender udowadnia, że banjo też może być ciekawe, a jeszcze umiejętnie łączy je z elektroniką. (do ściągnięcia)
Jeśli ktoś chciałby zapytać o coś, o czym akurat nie wspomniałem, to oczywiście może w komentarzach.
12/23/2011
najlepsze koncerty 2011
14.12 - The International Nothing + Christian Weber, Eric Schaefer - Ausland, Berlin
13.12 - w ramach PRES Revisited: utwory Tomasza Sikorskiego w wykonaniu Johna Tilbury - NK Projekt, Berlin
18.11 - The Ames Room - Głośna
03.11 - Antez - Ausland, Berlin
20.10 - Fire! - SPOT
03.10 - Crunk Sturgeon - Kisielice
26.08 - 3.09 - w ramach Ostrava Days 2011: Trio Mortona Feldmana, Infinito nero Salvatore Sciarrino, "before the universe was born" Horatiu Radulescu, Kottos Iannisa Xenakisa
01.07 - Robert Piotrowicz, The Ex, DJ/rupture - EC Powiśle, Warszawa
14.06 - Lubomir - Cafe Mięsna
08.05 - Etamski, Kristen - Cafe Kulturalna, Warszawa
13.04 - Hamid Drake / Pasquale Mirra - Scena na Piętrze
08.04 - Jacob Kirkegaard - Zachęta, Warszawa
19.03 - Frédéric Blondy / DJ Lenar - Zachęta, Warszawa
Wszyscy już zdążyli popodsumowywać kończący się 2011, a ja się dopiero za to zabieram. Zaczynam od koncertów, bo z tego co mi wiadomo, to już na żaden w tym roku się nie wybieram.
Cóż, nie był to dla mnie najlepszy rok, jeśli chodzi o słuchanie muzyki na żywo (chyba doskwiera jednak absencja na club transmediale, chociaż zawsze trochę potem lubię sobie pomarudzić...).
Postanowiłem podejść rygorystycznie do listy i zostawić na niej te naprawdę najmocniejsze dla mnie wydarzenia. Żeby dopełnić tegorocznego bilansu, powinienem jeszcze wspomnieć pozostające w pamięci: WO w Arsenale, Komora A podczas CoCArtu, Synthopię w 8bitach, 2562 w Horst Krzbrg, Mołr Drammaz w Zamku Ujazdowskim, Etamskiego i Piernika w Kisielicach, tamże Infinite Livez, trio Lucio Capece / Morten Olsen / Valerio Tricoli w Auslandzie, For Brass and Computer Christer Hennix wykonane w przez Zinc & Copper Works, AVABAFa w Galerii Siłownia, Huberta Wińczyka w Dragonie.
A kompletna lista koncertów, na których byłem w tym roku znajduje się tutaj.
1/01/2010
2009 płytowo
najbardziej:
Annette Krebs / Rhodri Davies - Kravis Rhonn Project (R)
Hecker - Acid in the style of David Tudor
The Shadow Ring - Life Review (1993-2003)
Eprom - The Mixtape (Ś)
Bertrand Gauguet / Franz Hautzinger / Thomas Lehn - Close Up (R)
Yôko Higashi, Lionel Marchetti - Okura 73°N - 42°E (R)
Luc Ferrari - L'oeuvre électronique
L-Vis 1990 - United Groove/Come Together
2562 - Unbalance
nieco mniej:
Untold - I Can't Stop This Feeling
Sigha - Hotflush podcast (Ś)
Eliane Radigue - Vice versa, etc...
Shackleton - Three EPs
Radian - Chimeric
Michael Vorfeld - Ringing light
Cremaster - Noranta graus a l'esquerra
King Midas Sound - Waiting For You
(ułożenie wedle kolejności zapoznania się)
____________
(W) - wpis na blogu
(R) - recenzja
(Ś) - do ściągnięcia (na legalu)
Zaległości nie nadrobione, na to przyjdzie czas w kolejnym roku - jak zawsze.
Z odkryć, które nie dają się wyrazić na razie w postaci jednej ulubionej płyty, to na pewno Somatic Responses. Z innych nieobecnych na liście: ciągłe odkrywanie DDAA, ale jednak najlepszym ich dokonaniem pozostaje wciąż dla mnie 20 Ans De Vieille Musique Nouvelle. Gdyby ktoś miał wątpliwości: Richard Youngs wciąż nagrywa świetne albumy, żeby wspomnieć na przykład Like A Neuron czy Under Stellar Stream, ale może traktuję go zbyt surowo, bo tyle zachwycałem się nim w zeszłym roku.
2009 płyty z innych lat
Christine Sehnaoui / Michel Waisvisz - Shortwave (2008)
Omake & Johnson - Headiferous Unctabulum (2008)
Pure - Ification (2008)
Greenpot Bluepot - Warraw (2007)
Pure & Dekam - Reqoil Displaced Peaceoff (2003) (W)
Lab Waste - Can I get it how you live? (2008)
Jean-Luc Guionnet / Ernesto Rodrigues / Guilherme Rodrigues / Seijiro Murayama - Noite (2008) (R)
Phil Durrant / Lee Patterson / Paul Vogel - Buoy (2008)
Religious Knives - It's after dark (2008) (W)
Wankers United - Selected wanks vol. 1 (2007) (Ś)
Mediacomposer - Bermudism (2005) (Ś)
Dead C - Harsh 70s Reality (1992)
Anstam - Brom (2007)
Sweat.X - Ebonyivorytron (2007)
Quarta 330 - Dot-bubbles (2006)
Salvatore Sciarrino - Orchestral Works (2008)
Pita - Get down (2002)
Jurg Frey - L'Âme est sans retenue III [1997 - 2000] (2008)
Zomby - The Lie (2008)
Iannis Xenakis - Kraanerg (znam dwa wykonania: z Asphodela i Col legno - polecam oba)
Max Eastley, David Toop - New and Rediscovered Musical instruments (1975)
Svarte Greiner - Penpals forever (2008)
Muslimgauze - Mazar-i-Sharif (1998)
Giacinto Scelsi - Quattro pezzi per orchestra, Anahit, Uaxuctum (1989)
Radikal Satan - La fievre noire (2005)
o.s.t. - Seimlste (2002)
Seht - Christian Jesus, I will determine a suicide (2006)
Keith Rowe / Burkhard Beins - ErstLive 001 (2005)
W kolejności zapoznawania się (z wyjątkiem dwóch ostatnich, które znane od dawna, a dopiero teraz należycie "docenione").
Zapytania? Zażalenia? Zapraszam do komentarzy.
12/30/2009
2009 filmowo
L'Amour a mort (1984) Alain Resnais
Cassandra's Dream (2007) Woody Allen
La Regle de jeu (1939) Jean Renoir
Following (1998) Christopher Nolan
Entre les murs (2008) Laurent Cantet
Step Across the Border (1990) Nicolas Humbert, Werner Penzel
Der Ball (1982) Ulrich Seidl
Kôkaku kidôtai (1995) Mamoru Oshii
Le charme discret de la bourgeoisie (1972) Luis Bunuel
Crimes of the Future (1970) David Cronnenberg
Paranoid Park (2007) Gus Van Sant
Cradle Will Rock (1999) Tim Robins
I pugni in tasca (1965) Marco Bellocchio
Diva (1981) Jean-Jacques Beineix
Henri Pousseur - Hommage Au Sauvage (2005) Guy Marc Hinant, Dominique Lohlé
Il Conformista (1970) Bernardo Bertolucci
Nang mai (2009) Pen-Ek Ratanaruang
Ruang rak noi nid mahasan (2003) Pen-Ek Ratanaruang
The sound of insect: record of a mummy (2008) Peter Liechti
Yuke yuke nidome no shojo (1969) Kôji Wakamatsu
Darbare-ye Elly (2009) Asghar Farhadi
Uzak ihtimal (2009) Mahmut Fazil Coskun
À ma soeur! (2001) Catherine Breillat
Dom zły (2009) Wojciech Smarzowski
À nos amours (1983) Maurice Pialat
Burn After Reading (2008) Ethan Coen, Joel Coen
Trust (1990) Hal Hartley
Tak, filmowo bardzo dobry rok.
12/28/2009
2009 książkowo
Michel Serres The Parasite
John Tilbury Cornelius Cardew (1936-1981): a life unfinished
David Toop Haunted Weather
Tomasz Różycki Kolonie
W.G. Sebald Pierścienie Saturna
James Joyce Dublińczycy
W kolejności czytania. Zapytania? Zażalenia? Zapraszam do komentarzy.
12/26/2009
2009 koncertowo
23.01 - Sweat.X - w ramach Club Transmediale, Maria am Ostbahnhof, Berlin
27.01 - Mika Vainio - w ramach Club Transmediale, Maria am Ostbahnhof, Berlin
29.01 - Mudboy, Lucky Dragons, Oren Ambarchi - w ramach Club Transmediale, Maria am Ostbahnhof, Berlin
31.01 - Bass Clef - w ramach Club Transmediale, Maria am Ostbahnhof, Berlin
17.03 - The Ames Room - Dragon, Poznań
20.03 - Jean-Luc Guionnet + Toshimaru Nakamura - w ramach Instal 09, Glasgow University Chapel
22.03 - Seymour Wright - w ramach Instal 09, The Arches, Glasgow
16.05 - Robert Piotrowicz - w ramach Musica Electronica Nova, Impart, Wrocław
26.06 - Robin Fox - w ramach Musica Genera Festival 2009, Teatr Dramatyczny,Warszawa
28.06 - Jérôme Noetinger - w ramach Musica Genera Festival 2009, Teatr Dramatyczny,Warszawa
10.07 - Loefah, Mala w ramach Sub:Stance - Berghain, Berlin
29.08 - Flying Lotus w ramach Tauron Nowa Muzyka - KWK Katowice
09.10 - Joker, Neil Landstrumm w ramach Sub:Stance - Berghain, Berlin
24.10 - Kode 9 & The Space Ape w ramach Unsound 2009 - Centrum Sztuki Manggha, Kraków
14.11 - MIMEO - Kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, Wigry
Jeśli chodzi o koncerty, to każdy kolejny rok wydaje mi się być coraz lepszy. Przede wszystkim festiwale, mimo ich kilku wad, są jednak świetnym sposobem na poznawanie muzyki. I okazuje się, że nie muszą być zawsze od początku do końca powalające, żeby były miłym przeżyciem (Instal, Ostrava New Music Days; o FNM nie wspominam, bo to inna para bamboszy - wyjazd raczej towarzysko-rekreacyjny).
Bardzo cieszę się też z zapuszczenia się w "nowe rejony": dwóch festiwali "muzyki współczesnej" (Ostrava i Warszawska Jesień) oraz do Berghain - gdybym musiał wybierać, to pierwsza wizyta tam byłaby chyba najjaśniejszym punktem na tegorocznej mapie doświadczania dźwięków na żywo.
11/09/2009
słuchanie szeroko zakrojone
Sprawdziłem i w zeszłym roku o tej porze, lista płyt będąca wstępem do podsumowania roku była już opublikowana. Przystąpiłem więc do dzieła, po czym stwierdziłem, że rozszerzę spis o płyty z innych lat, bo inaczej nie będzie on "szeroką listą".
Co mnie ominęło? Czego z tegorocznych produkcji powinienem posłuchać? Tak od ręki, to wiem, że: składaka Mordant Music i Shackletona (jego longplay w zestawieniu umieszczony awansem - dopiero dwa przesłuchania), chyba też wydanego przez Mordant (półoficjalnie na razie?) pierwszego "prawdziwego" albumu Vindicatrixa, duetu Toshimaru Nakamury i Ami Yoshidy, może nowości z Another Timbre będą dobre (Stépahne Rives/Wade Matthews, Lucio Capece/Lee Patterson, The Sealed Knot).
Słuchanie muzyki jako wieczne nadrabianie zaległości? Hmmmm.
Annette Krebs / Rhodri Davies - Kravis Rhonn Project (R)
Hecker - Acid in the style of David Tudor
The Shadow Ring - Life Review (1993-2003)
Eprom - The Mixtape (Ś)
Bertrand Gauguet / Franz Hautzinger / Thomas Lehn - Close Up (R)
Yôko Higashi, Lionel Marchetti - Okura 73°N - 42°E (R)
Luc Ferrari - L'oeuvre électronique
Untold - I Can't Stop This Feeling
Sigha - Hotflush podcast (Ś)
L-Vis 1990 - United Groove/Come Together
2562 - Unbalance (R) już niedługo
Eliane Radigue - Vice versa, etc... (R) już niedługo
Shackleton - Three EPs
Christine Sehnaoui / Michel Waisvisz - Shortwave (2008)
Omake & Johnson - Headiferous Unctabulum (2008)
Pure - Ification (2008)
Greenpot Bluepot - Warraw (2007)
Pure & Dekam - Reqoil Displaced Peaceoff (2003) (W)
Lab Waste - Can I get it how you live? (2008)
Jean-Luc Guionnet / Ernesto Rodrigues / Guilherme Rodrigues / Seijiro Murayama - Noite (2008) (R)
Phil Durrant / Lee Patterson / Paul Vogel - Buoy (2008)
Religious Knives - It's after dark (2008) (W)
Wankers United - Selected wanks vol. 1 (2007) (Ś)
Mediacomposer - Bermudism (2005) (Ś)
Dead C - Harsh 70s Reality (1992)
Anstam - Brom (2007)
Sweat.X - Ebonyivorytron (2007)
Quarta 330 - Dot-bubbles (2006)
(ułożenie wedle kolejności zapoznania się)
____________
(W) - wpis na blogu
(R) - recenzja
(Ś) - do ściągnięcia (na legalu)
[+ wisienka na torcie wpisów o WJ 2009]
1/04/2009
2008 komiksowo
Wahałem się, czy mam robić osobny wpis komiksowy, po części przekonał mnie mój brat, a po części ilość materiału wizualnego.
Wątpliwości wynikały z tego, że po pierwsze nie znam się w ogóle na komiksach, a po drugie czytałem ich w zeszłym roku niedużo. Nawet nie poznałem wszystkich, które przypuszczalnie by mi się spodobały (Najgorsza kapela świata, Berlin. Miasto kamieni), a są jeszcze te, których istnienia nie jestem nawet świadomy.
Ale czytałem Niewinnego pasażera Martina tom Diecka i byłem zachwycony, pierwszy album jaki znam, który w pełni zasługiwał na miano "powieści graficznej" (w tym przypadku "noweli").

Ten komiks może wprowadzić w posępny nastrój, wtedy trzeba sięgnąć po Paproszki, debiutancki album mistrza post-mordęm absurdisco Jacka Świdzińskiego. Śmiałem się w głos co kilka kadrów.
Tutaj przy kładowe plansze. To jest mistrzowskie , jeszcze te podpisy!
A tutaj niealbumowy bonus - na swój perwersyjny sposób uwielbiam teleexpresyjną galerię...
Jeszcze nie wiem, czy zostanie w pamięci, bo jestem świeżo po lekturze Pirata Izaaka Christophe'a Blaina, trochę kojarzącego mi się z Joannem Sfarem - głównie przez postacie, twarze (nie zdziwiłem się więc, gdy dowiedziałem się, że jednym z wydarzeń, które skłoniły Blaina do rysowania było spotkanie ze Sfarem). Zwróciły moją uwagę kontrasty tonacji stron obok siebie, gdy przedstawiają losy pary bohaterów (zwłaszcza, że ten który najpierw jest jasny, radosny - potem staje się ciemny, brudny). Trochę przeszkadzały mi tylko zbyt duże dymki, tekst w oryginale był wpisywany ręcznie, a tutaj często było dużo miejsca wokół niego, a dymek zajmował sporo kadru.
Ale został na pewno Józek Nicolasa Robela, trochę tak jak u Diecka - metaforyczna, niepokojąca, jakby niemiła, opowieść. 
1/02/2009
2008 płyty z innych lat
Lista interesujących płyt z zeszłych lat, które poznałem w 2008. Sorry, ale uświerkłbym gdybym miał to zboldować i zitalicować. Jeśli ktoś ma jakieś pytania - zachęcam, w komentarzach jest sporo miejsca.
Sachiko M / Toshimaru Nakamura / Otomo Yoshihide - Good morning, good night (2003)
T++ - Worn Down/100 Bar (2006)
Pierluigi Billone - 1+1=1 (2006)
Evan Parker - Monoceros (1978/99)
Runzelstirn & Gurgelstock - Asshole/Snail Dillema (2000)
Shit and Shine - Jealous of shit and shine (2006)
Taku Sugimoto - Slub (1994)
Tore Roel Honoré Meelkop Bøe - Brombron 03: Sovezacht (2002)
Critikal - Graphorrhea (2007)
ILIOS - Old testament (2003)
Fennesz - Hotel Paral.lel (1997/2007)
Jason Kahn / Norbert Möslang / Günter Müller / Keiichiro Shibuya / Maria - Signal to noise vol. 1 (2006)
Jim O'Rourke - Disengage (1992)
Francisco López - Addy en el país de las frutas y los chunches (1997)
Richard Youngs & Andrew Paine - Roman Concrete: Volume I (2007)
Richard Youngs & Simon Wickham-Smith - Red and blue bear (1997)
Rustie - Jagz the smack (2007)
Nurse With Wound - Homotopy to Marie (1982/2007)
C. Spencer Yeh - Solo violin 1-10 (2007)
Sub Version - Sub versions (2007)
Holy Fuck - LP (2007)
Oval - Ovalprocess (2000)
Robin Hayward / Annette Krebs - Sgrafitto (2007)
Pomassl - Spare parts (2007)
COH - Super suprematism (2007)
Dub Taylor - Lumiere for synthesized and concrete sound (1973/2006)
Pure - Noonbugs (2002)
To Live and Shave in LA - Amour Fou On The Edge Of Misogyny (2001)
toliveandshaveinla - horscopo: sanatorio de moliere (2006)
To Live and Shave in L.A. - The Wigmaker in 18th Century Williamsburg (2002)
Pacific Rat Temple Band - Tan Kim (Boa paradise) (2007)
Mika Vainio - Revitty (2006)
Jason Kahn / Tomas Korber / Norbert Möslang / Günter Müller / Christian Weber / Katsura Yamauchi - Signal to noise vol. 4 (2007)
Zoviet France - Mort aux vaches (1998)
DDAA - 20 Ans De Vielle Musique Nouvelle (2002)
Gastr Del Sol - Serpentine similar (1993)
Dieb 13 / Pure / Martin Siewert - In case you are bored, so are we (2002)
John Duncan & Christoph Heeman - Incoming (1995)
Lamborghini Crystal - Smoking Out His Majesties UFO (2007)
Volcano The Bear - Guess The Birds (2001)
Svarte Greiner - Knive (2007)
TRG - Horny / Your Friends Like Techno (2007)
Richard Youngs & Andrew Paine - Santos (2006)
T++ - Space Pong/Space Break (2007)
T++ - Aquatic/Storm (2006)
Jim O'Rourke - Terminal pharmacy (1995)
2008 płytowo
Podsumowanie ze wszystkimi jego niedogodnościami, wadami, a jednak co roku się w to bawię. Mam wrażenie, że z roku na rok coraz więcej muzyki, kiedyś top ten załatwiało sprawę, teraz ledwo dwudziestka wystarczy.
Nie pamiętam, jakby to było wczoraj, rok nie przeleciał jak z bicza t r z a s ł, ale pamiętam dobrze, jak w pierwszych dniach stycznia posłuchałem Holy Fuck i zastanawiałem się, czy już powinienem update'ować toplistę na 2007. Podobne problemy sprawiają słuchane wczoraj albumy Christine Sehnaoui z Michelem Waisviszem, Omake & Johnsona, czy rozkręcający się teraz Pure.
Ale dla mnie robienie podsumowania ma o tyle sens, że dotyczy ono rzeczy usłyszanych w danym roku, moment cięcia jest wyraźny, pozostaje zastrzeżenie tymczasowości, otwarcia na przewartościowania, późniejsze.
Zawsze więcej, ciągle dalej, jeszcze bardziej. Z chwilami refleksji, że może jednak za szybko i jak temu zaradzić. (Podoba mi się inny sposób na zamknięcie roku, jaki zaproponował autor tego bloga.)
topten
Robert Piotrowicz Lasting clinamen (Musica Genera) (R)
Andre Vida I don't know whats wrong with me, my computer eyes or my internet knees (Insubordinations) (Ś) (W)
Ikonika Please/Simulacrum (Hyperdub)
Squincy Jones Nintendub (Ś)
Seymour Wright of Derby s/t (Ś) (W)
Andrew Paine & Richard Youngs Hot Canyon Butter (Sonic Oyster Records) (W)
David Lacey / Paul Vogel The British Isles (Homefront)
COH Plays Cosey (Raster-Noton)
The Noiser Trilogie des Fantomes (Free Software Series) (Ś)
2562 Aerial (Tectonic)
okładki można zobaczyć wszędzie, pomyślałem, że może zamiast standardowych obrazków, zajrzymy do środka
Sculpture Cdr
nieco dalej
Anna Zaradny Mauve Cycles (Musica Genera) (R)
Shackleton Soundboy's suicide note (Skull Disco)
Clive Bell / Bechir Saade An account of my hut (Another Timbre) (R)
Jack Wright / Grundik Kasyansky Chinese nightingale / First meeting (Desetxea) (Ś)
Francisco López Live in Auckland (Monotype) (R)
Flying Lotus Los Angeles (Warp)
Shit & Shine - Kuss mich, meine Liebe (Load)
Untold Kingdom (Hessle Audio)
Nurse With Wound Huffin' Rag Blues (Dirter)
też warto
Giuseppe Ielasi Stunt (Schoolmap)
Stephane Rives Much remains to be heard (Al-Maslakh)
Samuel Sighicelli Marée Noire (D'Autres Cordes)
Frédéric Blondy / Thomas Lehn obdo (Another Timbre) (R)
Shit & Shine Küss mich, meine Liebe (Load)
Graham Lambkin / Jason Lescalleet The Breadwinner
Lionel Marchetti Adèle Et Hadrien (Le Livre Des Vacances) (Optical Sound)
Clark Turning Dragon (Warp)
Scuba A Mutual Antipathy (Hotflush)
TRG Everything We Stand For / Oi! Killa! (Cool And Deadly Records)
Ezra Jacobs Diffusiedrang (Etherkreet)
James Ferraro A virtual erase (New Age Tapes)
___
(W) - wpis na blogu
(R) - recenzja
(Ś) - do ściągnięcia (na legalu)
Nie ma listy jako takiej, bo w każdym z segmentów sytuacja jest wyrównana i hierarchizowanie w nich, to naprawdę byłaby bolesna skrupulatność. Niech wystarczy podział na te trzy grupy.
Do stawki ze wstępnej szerokiej listy w pierwszych dwóch nie przybyło zbyt wiele pozycji, jedynie Zaradny i Julien Ottavi (jako The Noiser).
Nie lubię się powtarzać, więc odsyłam do podlinkowanego obszernego zestawienia.
Co do sekcji "też warto": Ielasi zaskakujący, jak na niego to szorstko i zdecydowanie. Kolejny solowy Rives (już za sam tytuł) i znów badania nad możliwościami saksofonu, podoba mi się to skupione, jakby naukowe podejśćie. Sighicelli - bardzo miła niespodzianka, jestem ciekaw co będzie dalej. Na razie dobrze rokuje, trochę kojarzy mi się z Marchettim, szczegółowość, zagospodarowanie przestrzeni, łączenie dźwięków konkretnych z elektroniką i instrumentami. A Marchetti dla Optical Sound, no oczywiście, bardzo przyjemny, przemyślany i wszystko, ale zgodnie z zasadą podnoszenia poprzeczki, myślałem o nim surowo (może zbyt).
Shit & Shine - super, rajcuje mnie to, ale nie chciałem przeginać, czy jest to jakiś progres w stosunku do ich albumu z 2006? Niekoniecznie.
Duet Lambkin/Lescalleet to też w pewnym sensie dodatek, do działalności tego pierwszego i mistrzowskiego Salmon Run z roku poprzedniego. Clark świetnie się zaczyna, ale po połowie traci werwę, jakby zwątpił, że może cały taki album zrobić (że może w sensie, że mu *wolno*, nie że nie potrafi). Scuba jest interesujący, bo inny niż dubstepowe zastępy, ale dziedzictwo brytyjskiej elektroniki odbija mu się chwilami czkawką sentymentalno-urokliwego motywu.
TRG tylko za "Oi! Killa!", bo "Everything we stand for" wydaje mi się wieśniackie.
Jacobs z dźwięków radia lepi bezkresne połacie, bez punktów zaczepienia, raczej do zgubienia się, może nic nowego, ale zapadło mi w pamięć, że płyta jako całość jest sensownie zbudowana, ma dramaturgię.
Ferraro to jedno z odkryć, o odkryciach kiedy indziej.
Klasyfikacja wedle wytwórni: Sonic Oyster Rec za sześć przynajmniej dobrych cd-rów spółki Paine/Youngs. Hyperdub: oprócz powyższych też przecież Samiyam, Quarta 330/Cardopusher. Another Timbre, oprócz wymienionych: bardzo dobre trio Rombola/Algora/Zach, godny uwagi tribute dla Hugh Daviesa, ciekawe trio Davis/Milton/Saade, a jeśli wieżyć opiniom o najnowszych wydawnictwach (Wright/Lexer, Costa Monteiro, Toot) to jest coraz lepiej.
Monotype lubi wypuścić płytkę w grudniu: trochę się zdziwiłem, gdy zobaczyłem oficjalną datę wydawnia albumu Costa Monteiro, ale López na pewno ukazał się w 2008. A kilka tygodni temu świetny podwójny Marchetti/Favory, ciekawe La Casa/Guionnet i Gadomski/Mirt.
No i wypada wspomnieć o Musica Genera, która wydaje mało, ale za to jak (stuprocentowa skuteczność, heh).
1/01/2009
2008 filmowo
Slacker (1991) reż. Richard Linklater
If... (1968) reż. Lindsay Anderson
Slumming (2006) reż. Michael Glawogger
The Conversation (1974) reż. Francis Ford Coppola
Idiots and Angels (2008) reż. Bill Plympton
Samaria (2004) reż. Kim Ki-duk
Benny's Video (1992) reż. Michael Haneke
Der Amerikanische Freund (1977) reż. Wim Wenders
Den Brysomme mannen (2006) reż. Jens Lien
Zwartboek(2006) reż. Paul Verhoeven
Cure (1997) reż. Kiyoshi Kurosawa
Ma nuit chez Maud (1969) reż. Eric Rohmer
Megacities (1998) reż. Michael Glawogger
Mouchette (1967) reż. Robert Bresson
Capote (2005) reż. Bennett Miller
Lista chronologiczna i to zaczynając od pierwszego stycznia 2008 - Slacker to fantastyczny sposób, żeby rozpocząć nowy rok. Warto ten film zobaczyć choćby dla zakończenia, które ma niesamowitą uwalniającą, wyzwalającą siłę. A Linklatera trzeba mieć na oku - robi filmy różne/r, a nawet z mniej obiecujących sytuacji udaje mu się wyjść obronną ręką.
Anderson i Coppola to klasyka, Haneke mam nadzieję, że już niedługo też.
Natomiast akurat ten Wenders jest chyba mniej znany, kurcze, chciałbym go sobie odświeżyć. Pamiętam, że niby sensacyjny, ale nie pod dyktatem akcji, jakby rozcząstkowany i pogłębiony. (tutaj kadry na zachętę)
Razem z dziełem Verhoevena myślałem o nich jako jakimś odpowiedniku Dürenmatta. Nawet nie tyle jako o wykorzystywaniu gatunku jako wehikułu dla obcych mu treści (to bardziej Coenowie? ale Wenders tutaj nie tak daleko od nich), ale o wkładaniu w formułę (czy może raczej wyciąganiu z niej?).
Przy czym Wendersa i Verhoevena trudno porównać. Film tego drugiego przypomina prozę Dürenmatta bo jest świadomy formy, jest też bardzo zagęszczony, bo wie, że odbiorca tego oczekuje, w ogóle wie o odbiorcy, bierze go pod uwagę. Dlatego można by powiedzieć, że operuje na poziomie meta, ale nie ma dekonstrukcji filmowości, tylko kunsztowność, wirtuozeria, doprowadzenie historii do maksymalnego skomplikowania, jednak bez przeszarżowania. Akceptacja fikcyjności i użycie wszystkich jej możliwości.
Miałem wakacje z Kim Ki-dukiem, dobijając do chyba ogółem ośmiu jego filmów. Samaria wydaje mi się najlepsza, potem Bin-jip (2004), Paran daemun (1998). Jedynie Yasaeng dongmul bohoguyeog (1997) był słaby (naprawdę).
Plympton zrobił kolejną świetną animację, złośliwie dowcipną i skłaniająca do myślenia.
Na pewnym poziomie ogólnego zarysu, to Lien opowiada podobną historię - odmiennego, osamotnionego człowieka, który by może nawet nie chciał być inny, ale jest. Trochę kojarzył mi się z Kaurismakim, choć Lien jest (bywa, tzn jeśli już jest) zabawny jeszcze bardziej niebezpośrednio.
A o reszcie to już się rozpisywałem. Myślałem, czy by nie uwzględnić w *topie* po jeszcze jednym Bressonie i Kurosawie, ale - powoli, spotkania z tymi panami będą kontynuowane.
12/31/2008
2008 książkowo
Franz Kafka Aforyzmy z Zürau
Friedrich Dürrenmatt Obietnica, Kraksa, Sędzia i jego kat, Grek szuka Greczynki
Jacques Attali Noise. Political economy of music
Dino Buzzatti Polowanie na smoka z falkonetem
Gèrard de Nerval Córki ognia, Zwierzenia Mikołaja Restifa
Hans Magnus Enzensberger Utwory wybrane/Ausgewahlte Gedichte
Michel Serres The Parasite
John Tilbury Cornelius Cardew (1936-1981): a life unfinished
Czytanie książek to coś innego niż słuchanie płyt, czy nawet oglądanie filmów, książki wybieram staranniej, zwłaszcza jak nie są krótkie, tak że zwykle jak już coś zacznę czytać, to wiedząc że w ten czy inny sposób spodoba mi się. W tym roku czytałem chyba tylko jedną, po której byłem zawiedziony - Lord Nevermore Agnety Pleijel.
Książki w porządku chronologicznym.
Kafka, no tak, nie ma co się wysilać, wystarczy otworzyć na chybił trafił: Do kłamstwa wykorzystuje się możliwie niewielką ilość okazji, tylko wtedy, kiedy się wykorzystuje niewielką ilość możliwości do kłamstwa, ale nie wtedy, gdy dysponuje się niewielką ilością okazji do tego, by kłamać. (str. 71).
Zbiór czterech krótkich powieści/opowiadań Dürrenmatta z lat 1950-58, "Obietnica" to "podzwonne powieści kryminalnej", gdzie autor dodał wychodzącą faktycznie poza reguły gatunku puentę (do wcześniej napisanego scenariusza filmowego). "Kraksa", czyli "Historia jeszcze możliwa" oraz "Grek szuka Greczynki" ("komedia prozą") mają Kafkowski klimat, chociaż każda w innym wymiarze. Wszystkie cztery teksty łączy to, że są niezwykle wciągające, pamiętam jak dosłownie nie byłem w stanie przerwać czytania "Sędziego i jego kata", który jak poprzednie dwa jest niby tylko historią kryminalną, do świetnej konstrukcji, trzymającej w napięciu, dochodzi rys psychologiczny i mistrzostwo suspensu. Bo wiemy, przeczuwamy, że coś się stanie, musi się stać, ale o ile w przypadku "Kraksy" są dwie ogólne drogi, to powikłanie "Sędziego" jest zwodnicze i wielościeżkowe, dopuszcza wiele wyjść, a wszystko jest tak misternie splecione.
O Attalim było tutaj, o Nervalu i Enzensbergerze też pisałem. A w notatkach znalazłem niewrzucony tekst o Buzzattim.
Polowanie na smoka z falkonetem to 23 opowiadania wybrane z tomów Sessanta racconti, Il Colombre e altri cinquanta racconti. Pierwszy z nich ukazał się w całości po polsku w 2006, muszę sprawdzić, jak trafię, bo są nowe tłumaczenia.
To moje drugie zetknięcie z Buzzattim, pierwszym była, chyba zgodnie uznawana za jego największe osiągnięcie, Pustynia Tatarów. Nie jestem pewien, ale być może moją uwagę na tego autora zwróciło przywołanie go w tej recenzji.
W tych krótkich formach też przewija się pustynia, w ogóle suchość, wyjałowienie, wyczerpanie, wypalenie (nie tylko jeśli chodzi o naturę). Dużo też podróży, a w zasadzie przemieszczania się, powolnego, mozolnego, bez sensu, złego, obarczonego błędem. No i czas, jego rozstępy, przesuwy, obsunięcia, dziwne ruchy, nawet nie przeskoki bo nie dynamiczne, ale jakby automatyczne, generowane odgórnie. Jakby ktoś się bawił wciskając + i -, zmieniał skalę podziałki czasowej w programie komputerowym.
Jak we wspomnianej powieści, także tutaj mamy człowieka wobec systemu, instytucji (więzienie, kamienica, klinika - to ostatnie, w "Siedmiu piętrach", jest naprawdę cudowne, nie wiem, czy to zamierzenie autora, ale śmiałem się kilka razy, kiedy sobie wyobraziłem te perypetie). Choćby finał tego opowiadania to znakomity przykład mocno dotykającej cechy pisarstwa Włocha - opanowania, wygaszenia emocji (jeśli są to tylko tlące się gdzieś niewyraźnie, na olbrzymiej pustej przestrzeni), spokoju wobec niepokojącego, co przejawia się nie tylko w treści, ale i w języku.
Trafiłem na informację, że Buzzatti był także autorem poematów komiksowych, ciekawe, czy było to coś wykraczającego poza komiks. Bo jego Poema a fumetti, o którym tylko czytałem zdaje się taką drogę sugerować.
Serres i Tilbury niejako awansem, bo jeszcze nie skończyłem, ale jak ktoś chciałby jakiś informacji - niech pyta (dotyczy to zresztą wszystkich tych pozycji).
Do książek stosuję tą samą regułę, co w innych dziedzinach, że jeśli poprzednie dzieło autora zrobiło na mnie wrażenie, to oznacza to wyżej podniesioną poprzeczkę dla następnego, a nie tylko zachwyt (choć tego nie wyklucza). Z racji tego tylko napomknę o Dziwnym mieście Roberta Walsera (oczywiście, że dobre, ale czy lepsze niż choćby Niedzielny spacer - żeby pozostać przy zbiorach) i Blaskach i cieniach życia kurtyzany Balzaca. Oczywiście, czytało się świetnie, współczynnik przyjemności tekstu bardzo wysoki, głupio porównywać z Straconymi złudzeniami, ale one były najpierw, były tym pierwszym kontaktem.
12/24/2008
2008 koncertowo
25.01 - Oval - Stary Browar
27.01 - Mattin - Maria am Ostbahnhof, Berlin
27.01 - Mark Bain - Maria am Ostbahnhof, Berlin
29.01 - Thomas Ankersmit - Maria am Ostbahnhof, Berlin
30.01 - Shit and Shine - Maria am Ostbahnhof, Berlin
01.02 - Keiichiro Shibuya - Ballhaus Naunynstrasse, Berlin
02.02 - Mouse on Mars - Maria am Ostbahnhof, Berlin
16.02 - The Thing - Jazz Klub Rura, Wrocław
17.02 - Małe Instrumenty - Dragon
03.04 - KTL - Stary Browar
23.04 - To Live and Shave in L.A. - Rozbrat
24.05 - Rafael Toral / Joe Williamson / Michael Vorfeld - Teatr Kana, Szczecin
25.05 - Robert Piotrowicz / Valerio Tricoli - Studio Koncertowe Polskiego Radia w Szczecinie
29.06 - Clark - Cieszyn
26.09 - Pierre Bastien - Firlej, Wrocław
21.10 - Having Never Written a Note for Percussion Jamesa Tenney'a grane przez Eddiego Prévosta - Sala Laboratorium CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa
24.10 - Vom Festen, das Weiche Christopha Herndlera grane przez muzyków Orkiestry Miodowej - Sala Laboratorium CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa
08.11 - Andrew Liles, Nurse With Wound - Sala Gotycka, Wrocław
21.11 - Philip Jeck - Stary Browar
[jeśli nie podano miasta, oznacza to, że koncert odbył się w Poznaniu]
Już po pierwszej mojej Generze (2006) stwierdziłem, że festiwale "to jest to" (i w wakacje wybrałem się na Konfrontationen, który choć ciekawy na pewno, nie był do końca "tym"), a szczególnie jeśli jest to festiwal taki jak Club Transmediale. Przepraszam, nie chciałbym, żeby wyglądało, że się w o ż ę, ale tydzień spędzony tam na chodzeniu na koncerty pomógł skalibrować inaczej optykę przyglądania się wydarzeniom w Polsce, zmienił perspektywę. Koncerty z tego festiwalu często powracały w ciągu roku w dyskusjach, a to na zasadzie "aha, tego widziałem w Berlinie", czasem jako odnośniki bardziej konkretne. Przede wszystkim - genialne nagłośnienie w Marii, przez te wszystkie dni tylko dwa koncerty z problemami, a to i tak raczej z winy grających. W Polsce i tak coraz rzadziej zdarza się, że nagłośnienie jest kiepskie, ale tam słyszałem, jak dobrze może być.
Inna sprawa to ilość zaproszonych artystów, nawet ci mniej znani, których można by postrzegać jako grających "między" *wielkimi nazwiskami* dla mnie byli ciekawi, bo raczej nie nieprędko miałbym okazję zobaczyć ich u nas (z tego właśnie powodu, że są mniej znani). Wyjątkiem Pure, który zagrał niedługo potem na toruńskim CoCart'cie, a którego występ na CTM bardzo mi się podobał (a można go ściągnąć stąd). Jest jeszcze kilka koncertów, które prawie weszły na listę, ostatecznie jednak nie, ale chcę o nich wspomnieć: Daniel Menche, na pewno nie przebił wrażeń z Genery, a też nie chciałem już przeciążać podsumowania koncertami berlińskimi. MoHa! w Kisielicach była świetna, no ale był to też drugi raz, więc postanowiłem się powstrzymać, choć temu koncertowi nic nie brakowało, był równie porywający jak pierwszy.
Z Festiwalu Nowa Muzyka w Cieszynie wybrałem tylko Clarka, a przecież Robert Logan, Holy Fuck też są warte wzmianki. Milanese i Neil Landstrumm też fajnie, ale czegoś tam brakowało.
W przypadku FNM poczułem mocno brak swoich notatek, bo wiem, że końcówka Clarka zdziwiła mnie swoim eklektyzmem, choć jakoś go rozumiałem. Tak więc cieszę się, że opisuję te wszystkie koncerty, bo nawet jeśli nikt tego nie czyta, to mi się przydają. Bo niekoniecznie wierzę w to, że wspaniały koncert powinien pozostać w pamięci, że po 10 miesiącach miałbym mówić "pamiętam jakby to było wczoraj". Takich wydarzeń, które zostawiły bardzo głębokie ślady, wywołały silne emocje, mógłbym wymienić trzy: Shit and Shine, To Live and Shave in L.A. i Eddie Prévost, choć czuję, że to jest jakby obok zawartości muzycznej, tzn jakiegoś szczególnego jej wbicia się w pamięć, bardziej chodzi o atmosferę...
Pisanie przydaje się np, gdy ostatnio znów zachwycił mnie Ankersmit, ale wtedy trafiłem na notatkę, że w Berlinie był "bliski doskonałości" - i wszystko jasne. Inna sytuacja powtórki z CTM: Mouse'om w Browarze nic nie brakowało, ale w Marii to dopiero była, za przeproszeniem, jaaazda.
Idąc tropem festiwalowym Musica Genera nieco zawiodła, oczywiście żadna impreza, gdzie gra Trapist i The Necks nie może być zła, chodzi bardziej o wywindowane poprzednimi edycjami oczekiwania. W zestawieniu umieściłem dwa składy grające tylko na tym festiwalu, pomyślane na niego przez prowadzących, to moim zdaniem jest największy atut MGF i powinno być tego w miarę możliwości więcej. Cieszy informacja, że Piotrowicz i Tricoli będą dalej grać ze sobą, zresztą solowy koncert Włocha jest w mojej piątce z tej edycji, a też kołacze Dyslex, który, mam nadzieję, jeszcze kiedyś wypłynie.
Barokowe Smyczki i Struny były ciekawą odskocznią od (dla mnie) standardowych koncertów, ale jak teraz o tym myślę, to trwalej weszły do głowy występy Claudii Pasetto i Agnieszka Budzińska-Bennett z Vivą Biancaluną Biffi. Festiwal Ad Libitum nawet jeśli nie przyniósł takiej ilości dobrych koncertów, jakbym chciał, to był ważny ze względu na warsztaty poświęcone The Great Learning Cardew.
Oczywiście nie wspominam o FRIVie, który dla mnie był najważniejszym wydarzeniem w tym roku, choć przecież nie tylko w wymiarze (stricte) muzycznym.
Skąd Małe Instrumenty, skąd Bastien? Czy to były wielkie koncerty, aż tak ważne? Przede wszystkim, nie używam skali porównawczej, która pozwoliłaby mi wyliczyć np.przewagę Mattina nad Lilesem. Instrumentki, Bastien (dorzućmy Jecka) stanowią taką trójcę koncertów, na których czułem się bardzo dobrze, było mi miło, a jednocześnie są takimi przyjemnościami, za które nie musiałem czuć się winny.
No i bardzo się cieszę, że mogłem doświadczyć na żywo takich rzeczy, które właśnie chyba w formie występu najlepiej się odbiera, czy to ze względu na energię czy na nagłośnienie, jak Bain, Shibuya, The Thing, KTL, TLASILA. A Oval i NWW to w zasadzie spełnione marzenia koncertowe.
10/31/2008
"Pożegnaj koszmar przeszłości / i poznaj przyszłości potworności"
Wygląda na to, że trochę czasu minie, zanim napiszę wpis o Ad Libitum: 3, więc teraz coś szybkiego, żeby uspokoić tych, których niepokoiło to długie milczenie (no tak, jak zwykle myślę o sobie, bo to mnie właśnie ono niepokoiło).
Mógłbym pisać o wielu sprawach, mam w szufladzie trochę wycinków z Wyborczej, kilka o kończącym się właśnie Mediations Biennale, ale to później. Na teraz taktyka jest taka, żeby poniżej umieścić długą listę, w sensie szeroką, czyli w ogóle obszerną, no właśnie...listę dobrych (jak dla mnie - najlepszych) płyt, które wyszły w 2008. Zaraz się zacznie szał na podsumowania, ale jeśli ktoś chce "nadrabiać zaległości", to jeśli zacznie teraz, powinien się jeszcze uporać z tym materiałem przed końcem terminu przydatności tegorocznego kalendarza.
Lecimy, lista zgodna mniej-więcej z kolejnością zapoznania się:
Robert Piotrowicz Lasting clinamen (R)
Clive Bell / Bechir Saade An account of my hut (R)
Andre Vida I don't know whats wrong with me, my computer eyes or my internet knees (Ś) (W)
Ikonika Please/Simulacrum
Squincy Jones Nintendub (Ś)
Jack Wright / Grundik Kasyansky Chinese nightingale / First meeting (Ś)
Sculpture Cdr
Francisco López Live in Auckland (R)
COH Plays Cosey
Flying Lotus Los Angeles
Shit & Shine - Kuss mich, meine Liebe
Untold Kingdom
Seymour Wright of Derby s/t (Ś) (W)
Andrew Paine & Richard Youngs Hot Canyon Butter
Nurse With Wound The Bacteria Magnet
David Lacey / Paul Vogel The British Isles
Graham Lambkin / Jason Lescalleet The Breadwinner
Shackleton Soundboy's suicide note
___
(W) - wpis na blogu
(R) - recenzja
(Ś) - do ściągnięcia (na legalu)
Ze sporym zdziwieniem zauważyłem bardzo małą ilość eai (improwizacji elektro-akustycznej) w zestawieniu. Mamy Kasyansky'ego i Wrighta, duet który łatwo sprawdzić, szczególnie polecam "First meeting", w którym panowie wspinają się na szczyty wysokich częstotliwości. Na siłę można by w tą szufladkę wrzucić Lacey'a i Vogela, ale oni z niej wyskoczą, bo tworzą coś odmiennego (kolaże, "soundscape'y"). Jest fascynujący Wright, którego słuchanie to jak rozwiązywanie szarady, a jedną z odpowiedzi może być: on używa małych silniczków (i innych przedmiotów). Ale to jakby definicyjnie nie jest eai, może potrzebuję więcej odsłuchań Annette Krebs i Toshimaru Nakamury, aby się zachwycić. Jest też przecież Frederic Blondy i Thomas Lehn, ale w tej chwili mój entuzjazm nieco opadł. Kiedyś bardzo podobało mi się szwajcarsko-koreańskie Signal to Noise vol. 6, ale ostatni test na słuchawkach wywołał absmak.
Nie jestem pewien, czy "Cdr" Sculpture'a został wydany w tym roku, w zasadzie czy w ogóle został wydany, ale zamiast niego możecie wpaść tutaj po kilka przyjemnych mp3. Gdy pierwszy raz ich słuchaliśmy z Mikołajem, to przerzucaliśmy się uradowaniem i skojarzeniami (Animal Collective, Kid Koala, Mouse On Mars).
W cyklu "dubstep jest wspaniały, ale to już nie dubstep": genialny miks Squincy Jonesa, pomiędzy electro-hip-hopem, 8bitem i tym właśnie brytyjskim wynalazkiem (jest wiele najlepszych momentów, ale to co się dzieje z Loefah wystaje ponad). Ikonika też zahacza o syntetykę rodem z gier wideo, a przy okazji tak rozregulowuje maszynę rytmiczną, że struktura wydaje się żywić każdym dźwiękiem nałożonym na nią i ewoluować pod ich wpływem. Untold robi wrażenie ascetycznością, Shackleton po przeprowadzce też jakby się oczyścił, może ociosał, ale wsiąknięcie w berlińskie techno wyszło mu tylko na dobre.
Boszzz, miało być krótko...COH/Cosey, Flying Lotus to "wszyscy wiedzą". Shit & Shine być może nihil novi, ale i'm a sucker for that, Lambkin/Lescalleet jako romantyczni bracia cioteczni Kommissar Hjuler?
Youngs i Paine zmierzają ostatni produkcjami w stronę Nurse'ów, a oni tymczasem uciekają w kierunku starego telewizyjnego jazzu (wczoraj pierwszy raz usłyszałem Huffin' Rag Blues i już bym umieścił powyżej, no ale dla przyzwoitości zostawiam na razie tylko epkę promującą ten album).
Jest pewna nadzieja, że na liście pojawi się więcej polskich produkcji, ponieważ istnieje duże ryzyko, że gdy pójdę kupować nam bilety na NWW, skuszę się na Ballady i Romanse (a jest też nowy Afro Kolektyw, który choćby tekstowo, bo M coś przebąkuje, że muzycznie tak se).












