Henke zabrał głos zaraz po Lippitcie i zaczął od stwierdzenia, że większość tego, co chciał powiedzieć znalazło się w poprzednim wystąpieniu.
Podszedł do tego jednak z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, komentując, że to nawet dobra ilustracja poruszanego problemu - grania muzyki na żywo. Tak jak grający na żywo musi być przygotowany na improwizowanie, na radzenie sobie z nieprzewidzianymi okolicznościami, tak on teraz musi sprostać wyzwaniom. I dlatego przemodelował w locie swój wykład, używając elementów z kilku innych swoich wystąpień.
Nie był to obrót spraw na gorsze, bo Henke wiele miejsca poświęcił ewolucji projektu Monolake, ujawniając szczegóły, o których pierwszy raz słyszałem. Przedstawił jego działalność w etapach, które wyznaczały zmiany sprzętu: lata 1995-97 to syntezatory TR-505, Juno-6, TG77, sampler ASR10, reverby PCM 80 i Quadraverb. 97-98: laptop z sekwencerem PX-18. 98-00: Midi Fader Box ale zastąpiony przez Apple G3, laptop powoduje rezygnację z ornamentów, a używane sample są niskiej jakości. Dotychczas współtworzący Monolake Gerhard Behles nie znajduje czasu na dalsze udzielanie się w związku prowadzeniem firmy programistycznej (= Ableton). 00-02: użycie większego Midi, a w laptopie Audio Player i Granular Loop - oba w wersjach 1 i 2. Dla muzyki oznacza to, w wersji studyjnej: większe wyrafinowanie produkcji, a na żywo: odgrywanie gotowych fragmentów, czyli nudę. Rok 2002: powstanie Abletona, a dla Henke pytanie - co teraz? Na które odpowiedzią stał się Monodeck I, wciąż przebudowywany, bo nie udało się osiągnąć tego, co Henke przewidział, czyli możliwości obsługi bez posługiwania się myszką. Rozpoczyna pracę nad Monodeck II, robi plan na sucho, układa przyciski (jak zaznaczył "oldskulowe") na stole i próbuje, jak będzie najwygodniej. Postanawia umieścić nazwę na obudowie, na wzór starych maszynek muzycznych. W tym czasie pojawia się nowy Ableton, Henke przewiduje że dopasowanie hardware'u do możliwości softu zajmie mu dwa miesiące, a zajmuje trzy lata.
Zainteresowanym polecam teksty i wywiady na stronie Henke.
4/19/2010
Pogadanka Roberta Henke
2/23/2009
Radcore (polyfolk dancer)
Powyższe zdjęcie pochodzi z flickera Roberta Henke, na który nakierował mnie Maciej (of (ex)64 fame). Jestem dopiero w jednej trzeciej (z 99 stron), jest wiele bardzo ładnych.
Z frontu ogłoszeń: najbliższa Audiosfera o kasetach, trochę USA (Burning Star Core/Prurient, Kevin Drumm), nieco Australii (np. Animal Mechanical, Flying Phallas - chyba rarytasowe rzeczy) i Finlandii (Tomutonttui), zapewne coś jeszcze (mixtape DJ Twistera? Pancerne Rowery?).
12 marca w Głośnej Samotności będzie grał Emiter, przed koncertem spotkanie/rozmowa, które/ą poprowadzę ja.
25 marca w tym samym miejscu wystąpi Kurort (Paweł Bukowski, Patryk Lichota, Piotr Tkacz).
Z frontu piractwa: szukając informacji o Omake & Johnson trafiłem tutaj, gdzie można ciut przeczytać i ściągnąć album (założę się, że już dawno oop, więc nie miejcie skrupułów). Polecam, jak również Breizhiselad Erica Cordiera - trochę długie, ale można się wciągnąć. (+ wywiad)
Więcej muzyki: Kode 9 puszcza przedpremierowe rzeczy z Hyperdub. Jedyne momenty prawdziwej ekscytacji to Mark Pritchard i "Black Sun" szefa. Dość ciekawe gadanie między utworami, skończył (w końcu) swoją książkę o sonic warfare, można się też dowiedzieć, jaki jest jego ulubiony sport.
No to jeszcze jedno od RH
(nie no, słabo to wygląda takie małe, kliknijcie sobie powiększenie)
5/30/2008


Monolake Cinemascope
(Imbalance Computer Music, 2001)
While producing Cinemascope the studio changed every day, and every setup seemed to be inappropriate. At the end I took everything apart, and started to work at home with a laptop. The studio of the future: no studio?! (Robert Henke, na swojej stronie)
Wróciłem do tej płyty z dwóch powodów. Po pierwsze, bo podczas Tour de KolaŻŻŻ puszczaliśmy Light is calling Billa Morrisona z fragmentem Signal to Noise Henke i zajrzałem na jego stronę, gdzie spisana przez niego historia projektów a także kilka ciekawych wywiadów.
Po drugie, żeby się "przygotować" do odsłuchu Polygon Cities, pierwszej płyty, gdzie Monolake to Henke i T++ (który ostatnio mnie fascynuje).
Cinemascope nie słuchałem może z dwa lata nawet, nie wiem, czy to moja ulubiona płyta Monolake, ale pamiętam, że prawie jednocześnie poznałem trzy (na pewno Hongkong, chyba Interstate) i tą postanowiłem zachować w pamięci = przegrać.
Kiedyś gdy słuchałem jej u mojego brata, weszła mama i powiedziała, że ją denerwuje ten łomot, tępe uderzenie. Zapewne była to reakcja na szósty utwór (może siódmy też by się do takiego podsumowania kwalifikował), w innych, nawet tych zahaczających o 4/4, bit nie jest tak mocno zaznaczony, chamsko napompowany, rytm wyznaczają drobne perkusyjne dźwięki. Natomiast bardzo miło mnie zaskoczył pierwszy (po intrze) track, w zasadzie hip-hopowy. Avant, czy jak tam to zwali, w charakterystycznej palecie brzmieniowej, ale spokojnie mogę sobie wyobrazić dokładających się wokalnie np. Anti-Pop Consortium.
Dla porządku, to Monolake jeszcze jako duet Henkego i Gerharda Behlesa, jeszcze używający nagrań terenowych, głównie w przejściach między utworami (w stylu "ulica na której nic się nie dzieje", raz też deszcz). Ale także głosów, też jakby przypadkowo złapanych (w dziewiątce dużo i silnie zniekształconego), czy kapania wody (w dziesiątce). Charakterystyczne brzmienia to pewna suchość, metaliczność czasem, no i rozpoznawalny pogłos i wybrzmienia. A także szarawe plamy, które sugerują spleen (w czasach postindustrialnych).
Jako całość płyta się na pewno broni, choć jest za długa (numer piąty - 11 minut, po co?), trochę urozmaicenia wprowadza pokombinowana, przeskakująca między kilkoma motywami ósemka. Zamykający całość utwór jako taki jest ciekawy, ale po tym wszystkim wydaje się przeciągnięty. Podoba mi się początkowy podskórny puls, (który kojarzy się z jednym utworem z Hotel Para.lel Fennesza albo z ostatnim na Bellows Nicolli Ratti i Giuseppe Ielasiego) potem przechodzący w dryf.
Pisaniu tego towarzyszył Signal to Noise, odnośnie którego mam mieszane uczucia, słuchałem głośno, choć może "nieuważnie". Nie wiem, Studies for Thunder na pewno ciekawie byłoby doświadczyć w formie 8-kanałowej na żywo. Co przypomina mi, że powinienem poprosić kolegę, który był na występach Henke, o podzielenie się wrażeniami.


