Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radio. Pokaż wszystkie posty

9/24/2018

przedpremiera

TMW czekasz na TMW tabletka przeciwbólowa zacznie działać i zapełniasz czas słuchaniem Dwójka - Program 2 Polskiego Radia z radyjka w kuchni i akurat leci naprawdę dobra muzyka niedoskonałości radyjka nawet dodają jej uroku (jeśli to niedoskonałości a nie muzyka sama) a w najcichszych momentach przebija inna stacja z jakąś piosenką da się nawet rozróżnić kilka słów i to w ogóle ciekawe bo może to ma coś wspólnego z tekstem Gregory'ego Whiteheada* o którym wspominała Justyna Stasiowska na spotkaniu promocyjnym Glissando podczas Sacrum Profanum
a może nie trudno powiedzieć** ale choć oczy się zamykają to czytana z takim opóźnieniem Literatura na Świecie ma na pewno rację słowami Elizabeth Bishop (via Andrzej Sosnowski) że 


Niebo to nie jest jakieś latanie czy pływanie,
niebo ma do czynienia raczej z ciemnością i twardym blaskiem;

a ta muzyka robi się bardzo dobra i się kończy i okazuje się to być 
Zan tontemiquico Mikołaja Góreckiego

i jest 5:44
czyli
czas
najwyższy
dla
pysznej kawusi





* "Radiowaves turn up the juice on the oral/vocal body due mostly to the misplaced and unnameable identity of radiophonic space. Radiophonic space defines a nobody synapse between (at least) two nervous systems. Jumping the gap requires a high voltage jolt that permits the electronic release of the voice, allowing each utterance to vibrate with all others, parole in liberta. Or, as fully autonomous radiobodies are shocked out of their skins, they can finally come into their own." http://soundartarchive.net/articles/Whitehead-1991-Holes%20in%20the%20Head.pdf

** "What is a radio? What is the principle of a radio? Go ahead, explain. You're sitting in the middle of this circle of people. They use pebble tools. They eat grubs. Explain a radio.

There's no mystery. Powerful transmitters send signals. They travel through the air, to be picked up by receivers.

They travel through the air. What, like birds? Why not tell them magic? They travel through the air in magic waves". (Don DeLillo "White Noise")

2/14/2009

Cheapcore (rave like a mustard)

Nie żebym uwielbiał się znęcać nad Robertem Sankowskim, ale jego recenzja znów zwróciła moją uwagę. Tym razem płyty Lindstroma (dobra, nikt się nie pierdoli, żeby było to o przekreślone, więc ja też nie, choć mógłbym to zrobić w czasie, kiedy piszę ten nawias) Where You Go I Go Too, jak stwierdziłem przy okazji występu na CTM, jego muzyka nie bardzo mnie zajmuje, więc mniejsza o to, co z czym on "swobodnie miesza". Chodzi mi o ostatnie zdanie: "Jedna z najbardziej niezwykłych płyt ostatnich miesięcy." i zaskakująco nie o przymiotnik, tym razem będziemy się babrać z określeniem czasu. Ostatnie miesiące....hmmm? Jak wam to brzmi? Ile to ostatnie miesiące, ile czasu tym obejmujecie? Grudzień? no raczej, listopad? pewnie tak, październik? hm, hm, hm, co to było w tym październiku, już niezbyt pamiętam. Okej, a sierpień? Jeśli tak, to jestem mocno zadziwiony. Sierpień to koniec lata, a teraz mamy środek zimy, dla mnie to zupełnie nie "ostatnie miesiące".

A dla Sankowskiego? No chyba, bo album Lindstroma ukazał się 19ego sierpnia.
Dobra, ale jest jedna wskazówka dlaczego, dla Sankowskiego ten album mógł wcale nie ukazać się wtedy, kiedy ukazał się faktycznie. Wydawcą jest norweska firma Smalltown Supersound, a co znajdujemy w recenzji w GW za danymi tytuł/artysta? Sound Improvement.
Nie wiem, co oni dokładnie zrobili, przypuszczam że albo dystrybuują tą płytę w naszym kraju albo wydali ją na licencji.

Do czego zmierzam? Być może jest to tylko moja obsesja, ale dla mnie dziennikarstwo muzyczne powinno być szybkie (nie, ubiegnę nieistniejących kontrujących, pospieszne). A jeśli nie szybkie, to chociaż na czasie. Bo to, że coś jest "nowe", jest największym słowem-zaklęciem obok tego, że coś jest "alternatywne". Najlepszym lepem na słuchaczy i miłym wnioskiem dla piszącego, bo wszak umie dostrzegać to, co dobre w ostatnim czasie (miesiącach).

Jeszcze zmierzam do tego, że obecnie jeśli ktoś się interesuje muzyką, to ma też inne źródła informacji poza krajowymi, internet kipi od tego co jest naprawdę nowe, co się obecnie dzieje. (A już nawet to pomijając to pamiętam, że HCH trochę chyba propsowali Lindstroma w swojej audycji?) Zmienia się hierarchia, recenzent nie jest wszystkowiedzącym objawiającym swoje odkrycia, no chyba że w GW ciągle tak to widzą?

/////////
Żeby zakończyć czymś ciekawym, sprawdziłem sobie Tetsuo Kogawę, który wystąpi na festiwalu, na który, jeśli wszystko dobrze pójdzie, polecę. Pan się zajmuje radiem, pisze między innymi coś takiego: In the core of the movements, "micro" of micro radio meant something beyond the mere size of transmitting power and service area. It connotes something qualitatively different. micro means diverse, multiple, and polymorphous. If micro does not mean small in physical size, then even physically bigger radio station could become micro. Micro radio is an alternative to mass medium and global communications that could cover the globe with the qualitatively same and patterned information.

8/21/2008

Jutro - Luc Ferrari

Tylko taka szybka notka: jutro trzecia rocznica śmierci Luca Ferrariego, francuskiego kompozytora, "czarnej owcy" w rodzinie muzyki konkretnej, twórcy idei muzyki anegdotycznej, wiecznego prowokatora i wielkiego indywidualisty.

Będziemy mówić o nim (i puszczać jego muzykę) jutro w audycji, oczywiście chciałbym coś o nim napisać, ale to jeszcze nie teraz. Obecnie polecam bardzo interesujące ujęcie w angielskiej wiki, naprawdę ciekawe, tylko szkoda, że nie ma źródeł cytatów.

Może jeszcze krótka jego wypowiedź:
"Technika kompozytorska jest zbyt ściśle związana z indywidualnością danego autora, by można ją było w jakikolwiek sposób uogólniać. Tak więc jej prezentacja nikomu nie służy. Publiczności dostarcza co najwyżej dodatkowych kompleksów, gdyż rzadko potrafi ona powiązać to, o czym jej opowiedziano, z tym, co słyszy, i uważa potem, że nie rozumie tej muzyki. Albo mogłaby ją zrozumieć, gdyby tak usilnie nie próbowała dojść do tego, jak ta muzyka jest zrobiona."
(Tatjana Böhme-Mehner, "Komponował zawsze i wszędzie...nawet siebie samego: Luc Ferrari", Glissando #12)