Ha ha, internet jest dziwny, wiecie? Pewnie wiecie...w każdym razie, we wtorek miałem dziwny przelot po internecie.
Na dubstepforum.pl kliknąłem na czyiś link w podpisie, bo czemu by nie, w przeszłości klikanie na linki z tego forum zaowocowało odkryciem Sculpture'a i Doktora Kranka, więc dobrze.
Przesuwam się przez tego bloga i dojeżdżam do miksu, aha: Starkey, Rusko, Sinden, Drop The Lime - no dobrze. Słucham i jestem zachwycony (nieadekwatne słowo), zaczynam sobie googlować tych, których nie znam: Boy 8-Bit i Detboi'a. Ten drugi to nowa zajawka, ponieważ jestem wybredny i wolę mieć kawałki na dysku, to nie wystarczy mi myspace, ale znajduję to i to. A potem jeszcze to i nawet ja, który się nie znam, *wiem* że to coś mocnego.
Aha, w międzyczasie szukam też czegoś o kuduro i kwaito i wszystko zaczyna się mieszać. Pewnie tą drogą trafiam (znów) na bloga Mentalcuta i na DJa Vamanosa. I jeszcze tutaj, gdzieś tam wspomniany jest Niepsuj, którego kiedyś znałem (głównie internetowo), no nic, takie powroty przeszłości zawsze mnie wprawiają w nastrój...hmm...niekoniecznie refleksyjny, ale jakiegoś takiego myślenia szerszą perspektywą, z oddali. No więc co - nic.
Tam też chyba pada hasło bloghouse, googlowanie przynosi jeden artykuł w kulturaonline (i nadzieję na więcej gdzieś w pobliżu tej tematyki, ale nie-ee), ale przede wszystkim ten wpis. I to jest odkrycie wieczoru, na razie czytałem tylko kilka wpisów, ale i tak - nie pamiętam, kiedy ostatnio śmiałem się na głos podczas czytania bloga. Sprawdźcie meaningfulcore, który ładnie się zgrywa z moim upodobaniem do "core-owania" wszystkiego ostatnio.
Ano, wniosek dotyczący reala: w Polsce dzieją się ciekawe rzeczy, o których nie mam pojęcia, bo nie patrzę w odpowiednią stronę. Np. Bok Bok grał w Krakowie (bo Detobi w Mięsnej chyba jednak nie?). Postanowienie noworoczne: patrzeć w różne strony. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
A tymczasem, wiadomość z ostatniej chwili: w sobotę 28ego w Zdunach będzie miał (miejmy nadzieję) miejsce pierwszy publiczny występ DJ 2 Lewe Ręce, nie ma co się sugerować programem, bo ma on wyraźnie charakter dezinformacyjny. Np. nie ma w nim Mnody która gra również w sobotę, ani MC Pom Pom, po której didżejuję ja. No ale, jeśli ktoś chciałby się wybrać, to powinien się spodziewać (z moje strony) gorących klimatów ghettorave, fuck(half)step i virtualdjcore. Zapewne jakiś Detboi czy Schlachthofbronx zostaną wkomponowani w miks.
2/26/2009
Słucham tyle fajnej muzyki i nie wiem, co z nią zrobić
2/24/2009
Wave twisters, wave makers
Ach, te moje hiphopowe "korzenie", sięgnąłem po mikstejpy, żeby powybierać coś do audycji...DJ Twister, DJ Decks, DJ JanMario , ho ho, trochę tego słuchałem, przypomniałem sobie, jak byłem zmartwiony, gdy zgubiłem (komuś nieopacznie pożyczyłem?) pierwszą taśmę DJ Niewidzialna Ręka.
No właśnie - powinienem pisać o ważnych rzeczach, np. jak ostatnio słuchałem Świateł miasta i byłem poruszony (spoko, obeszło się bez łez). Jeśli kiedyś miałem szansę zrozumieć "chłopaczynę, który dorósł w blokach", to tylko na tym albumie. Nie podpisałbym się pod wszystkimi tekstami, ale myślę, że niektóre miały na mnie jakiś wpływ, może raczej nieświadomie, ale dużo kiedyś tej płyty słuchałem i wchłonąłem słowa dogłębnie.
No i oczywiście muzyka Noona (którego ostatnio dopiero poznane Pewne sekwencje mnie zawiodły), nadal brzmi świetnie. Pomyślałem o tych wszystkich dźwiękach otoczenia (np. dzieci na sali gimnastycznej), wiatru, Dni wiatru Ścianki wyszły w następnym roku, hm hm.
Poza tym: It's After Dark Religious Knives chyba bardzo mi się podoba, bo w ostatnim tygodniu słuchałem trzy razy, co mi się rzadko zdarza. Pierwszy utwór jest podobno bardzo w stylu Dead C, nie wiem, dopiero muszę zacząć znajomość z tymi panami, w drugim jest wspaniały quasi-dubowy klawisz, no i perkusja jest genialna. Klawisz, nieco cieplejszy, bardziej barowy, jest osią trzeciego. W czwartym, ku mojemu zdziwieniu, podoba mi się brzmienie gitary, piątka jest przymilnie lo-fi i rozleniwia przygotowując na szóstkę (ach ta perkusja!) i finał, który jest najbardziej amorficzny, bo poprzednie to jednak (mniej lub bardziej) "piosenki" (te zawoalowane wokale).
Do posłuchania skłonił mnie fragment z tej recenzji: "music to sit awkwardly in-between you and that nerdy girl in the over-washed X-Ray Spex tee shirt as you sip on a cheap bourbon and give out wry, uncaring smiles, music to accompany you as you wander alone back from the show wondering silently whether she even gave a fuck." Nie, nie liczyłem, że będzie on *prawdziwy*, ale czasem lubię taki sposób pisania.
Właśnie, pisanie: nie zanosi na to, żeby moja recenzja La Casy/Guionneta objawiła się na nowejmuzyce, więc wrzuciłem ją tutaj .
The Wire z okazji 300ego numeru rzuca do sieci wiele artykułów, np. cykl Simona Reynoldsa o hardcore continuum. Z tego, co się orientuję w modzie jest raczej ostro zjeżdżać jego teorie, ale żeby to robić, trzeba najpierw przeczytać.
Właśnie, czytać: ostatnio powróciłem do zostawionej w połowie biografii Cardew. Lubię takie momenty zbiegania się różnych *porządków*, bo czytałem, jak Cardew będąc w Berlinie brał udział w akcji protestacyjnej przeciwko otwarciu Künstlerhaus Bethanien, które miało powstać (i powstało) po zamknięciu szpitala. Jest cytat z Cardew, który opisuje jak do tego doszło. A KB istnieje obecnie, tam właśnie miał miejsce program dzienny club transmediale.
O książce pisze Dan Warburton, zgadzam się z nim, że niektóre kwestie mogły być pogłębione. Ja czytając, że Cardew powiedział, że na egzaminie wstępnym do Royal Academy chciałby zagrać Schönberga, zastanawiałem się, skąd mu się ten kompozytor wziął, jak na niego trafił. Warburton zwraca uwagę, że wpływ Stockhausena na Cardew też mógłby być lepiej wyjaśniony. (Co oczywiście nie zmienia faktu, że książka jako całość jest "magnificent" i "essential").
Warburton, jak zwykle w swoim Paris Transatlantic, pisze sporo recenzji. Już kiedyś odniosłem wrażenie, że nie zawsze ma zbyt wiele do powiedzenia o muzyce, czasem tyle samo miejsca poświęca tytułom, tłumaczeniom, gierkom słownym, co opisowi zawartości płyty. Ale motyw z tego numeru i jego nadużywanie jest wnerwiający, w co którejś recenzji powraca, że tej płyty nie można słuchać z sąsiadami, rodziną, w pobliżu innych ludzi, bo się wkurzą, uznają cię za wariata itd. Ha, jasne - mam to, co mnie interesuje, czyli rzeczywista sytuacja słuchania muzyki, ale goooosh, podane w ten sposób, jakby *dziwna* muzyka była jednym z gorszych zboczeń a słuchanie jej niemal trądem. W dodatku jako żart ubarwiający teksty, za drugim razem już nieco nuży.
A recenzja Vomira (sam koniec strony), to jest jakieś kuriozum, a co najśmieszniejsze na jednym forum artysta dziękował za nią. Czasem tak się zastanawiam, jak to powinno być, gdy dany magazyn (stacja radiowa/telewizyjna, portal, etc), jest tak fajny/ważny/znaczący, że liczy się sam fakt wzmianki o, a nie to, co piszą. Tzn. - nie wiem, jak powinno być...
2/23/2009
Radcore (polyfolk dancer)
Powyższe zdjęcie pochodzi z flickera Roberta Henke, na który nakierował mnie Maciej (of (ex)64 fame). Jestem dopiero w jednej trzeciej (z 99 stron), jest wiele bardzo ładnych.
Z frontu ogłoszeń: najbliższa Audiosfera o kasetach, trochę USA (Burning Star Core/Prurient, Kevin Drumm), nieco Australii (np. Animal Mechanical, Flying Phallas - chyba rarytasowe rzeczy) i Finlandii (Tomutonttui), zapewne coś jeszcze (mixtape DJ Twistera? Pancerne Rowery?).
12 marca w Głośnej Samotności będzie grał Emiter, przed koncertem spotkanie/rozmowa, które/ą poprowadzę ja.
25 marca w tym samym miejscu wystąpi Kurort (Paweł Bukowski, Patryk Lichota, Piotr Tkacz).
Z frontu piractwa: szukając informacji o Omake & Johnson trafiłem tutaj, gdzie można ciut przeczytać i ściągnąć album (założę się, że już dawno oop, więc nie miejcie skrupułów). Polecam, jak również Breizhiselad Erica Cordiera - trochę długie, ale można się wciągnąć. (+ wywiad)
Więcej muzyki: Kode 9 puszcza przedpremierowe rzeczy z Hyperdub. Jedyne momenty prawdziwej ekscytacji to Mark Pritchard i "Black Sun" szefa. Dość ciekawe gadanie między utworami, skończył (w końcu) swoją książkę o sonic warfare, można się też dowiedzieć, jaki jest jego ulubiony sport.
No to jeszcze jedno od RH
(nie no, słabo to wygląda takie małe, kliknijcie sobie powiększenie)
2/21/2009
Pure / Dekam "Reqoil Displaced Peaceoff" (dOc recordings, 2003)
Jeden z berlińskich zakupów: dvd Pure'a (muzyka) i Johnny'ego Dekama (wideo) stworzone podczas miesięcznego rezydowania w Ecoel des Beaux Arts w Rennes w 2003 roku. Trzy odsłony: 15, 10 i 9 minut. Dokładniej o zawartości będę chciał pisać, jak się lepiej zapoznam, więc na teraz posłużę się wyświechtanym: fani Pure'a nie będą zawiedzeni (a może ich mile zaskoczy odwołanie w ostatnim utworze do jego bitowych korzeni) i dorzucę stopklatki na zachętę.
Reqoil
Displaced
Peaceoff
2/15/2009
2/14/2009
Cheapcore (rave like a mustard)
Nie żebym uwielbiał się znęcać nad Robertem Sankowskim, ale jego recenzja znów zwróciła moją uwagę. Tym razem płyty Lindstroma (dobra, nikt się nie pierdoli, żeby było to o przekreślone, więc ja też nie, choć mógłbym to zrobić w czasie, kiedy piszę ten nawias) Where You Go I Go Too, jak stwierdziłem przy okazji występu na CTM, jego muzyka nie bardzo mnie zajmuje, więc mniejsza o to, co z czym on "swobodnie miesza". Chodzi mi o ostatnie zdanie: "Jedna z najbardziej niezwykłych płyt ostatnich miesięcy." i zaskakująco nie o przymiotnik, tym razem będziemy się babrać z określeniem czasu. Ostatnie miesiące....hmmm? Jak wam to brzmi? Ile to ostatnie miesiące, ile czasu tym obejmujecie? Grudzień? no raczej, listopad? pewnie tak, październik? hm, hm, hm, co to było w tym październiku, już niezbyt pamiętam. Okej, a sierpień? Jeśli tak, to jestem mocno zadziwiony. Sierpień to koniec lata, a teraz mamy środek zimy, dla mnie to zupełnie nie "ostatnie miesiące".
A dla Sankowskiego? No chyba, bo album Lindstroma ukazał się 19ego sierpnia.
Dobra, ale jest jedna wskazówka dlaczego, dla Sankowskiego ten album mógł wcale nie ukazać się wtedy, kiedy ukazał się faktycznie. Wydawcą jest norweska firma Smalltown Supersound, a co znajdujemy w recenzji w GW za danymi tytuł/artysta? Sound Improvement.
Nie wiem, co oni dokładnie zrobili, przypuszczam że albo dystrybuują tą płytę w naszym kraju albo wydali ją na licencji.
Do czego zmierzam? Być może jest to tylko moja obsesja, ale dla mnie dziennikarstwo muzyczne powinno być szybkie (nie, ubiegnę nieistniejących kontrujących, pospieszne). A jeśli nie szybkie, to chociaż na czasie. Bo to, że coś jest "nowe", jest największym słowem-zaklęciem obok tego, że coś jest "alternatywne". Najlepszym lepem na słuchaczy i miłym wnioskiem dla piszącego, bo wszak umie dostrzegać to, co dobre w ostatnim czasie (miesiącach).
Jeszcze zmierzam do tego, że obecnie jeśli ktoś się interesuje muzyką, to ma też inne źródła informacji poza krajowymi, internet kipi od tego co jest naprawdę nowe, co się obecnie dzieje. (A już nawet to pomijając to pamiętam, że HCH trochę chyba propsowali Lindstroma w swojej audycji?) Zmienia się hierarchia, recenzent nie jest wszystkowiedzącym objawiającym swoje odkrycia, no chyba że w GW ciągle tak to widzą?
/////////
Żeby zakończyć czymś ciekawym, sprawdziłem sobie Tetsuo Kogawę, który wystąpi na festiwalu, na który, jeśli wszystko dobrze pójdzie, polecę. Pan się zajmuje radiem, pisze między innymi coś takiego: In the core of the movements, "micro" of micro radio meant something beyond the mere size of transmitting power and service area. It connotes something qualitatively different. micro means diverse, multiple, and polymorphous. If micro does not mean small in physical size, then even physically bigger radio station could become micro. Micro radio is an alternative to mass medium and global communications that could cover the globe with the qualitatively same and patterned information.
2/11/2009
Weakcore (where were u in '22?)
Co to ja chciałem, dużo rzeczy:
___
Dziś w Audiosferze gościmy Tomasza Dudę i Krzysztofa Topolskiego. W pierwszej godzinie gadanie i puszczanie muzyki przyniesionej przez gości (a może na początek uda mi się przemycić ekskluzywny track Sweat.Xów !?!? hehe). W drugiej improwizowany set na saksofon, perkusję i elektronikę.
____
Jest tyle rzeczy do opisania z obu wypadów do Berlina, dobra wiadomość jest taka, że ludzie z CTM umieszczają zapisy audio wystąpień/wykładów tutaj. Musowo: Goodiepal, Bill Drummond, warto: Piratbyrån, rozmowę z Maga Bo i BNegão oraz ostatnią dyskusję.
Audio Poverty ma kanał na youtube i mam nadzieję, że na trzech materiałach się nie skończy.
____
Dj/rupture rzucił, że Schlachthofbronx, a ja się nauczyłem, że warto podążać za jego wskazówkami, sprawdźcie tutaj.
___
Trzeci numer magazynu Woofah, zareklamowałem na forum nowejmuzyki. No to przy okazji link do bloga dotychczasowego red.nacza. Johna Edena, który był na Audio Poverty i okazał się miłośnikiem zinów, a też trochę mówił o tym, jak rozumie rolę blogowania, z czym się w dużej mierze zgadzam.


























