7/15/2009

jeszcze chciałem wam nie powiedzieć

Wiadomo, ta Audiosfera to nie zawsze super ciekawa jest i czasem się nie chce słuchać, bo tak późno, ale myślę że dziś to naprawdę warto. Będziemy puszczać nieopublikowane słuchowisko "Il Castello di Atlante" (2007) interesującej włoskiej kompozytorki Lucii Ronchetti. Nie mam jak teraz tego sprawdzić, ale przypuszczam, że może to być dopiero jego druga prezentacja na świecie (po premierze w Deutschland Radio). Ta "radio play" poświęcona jest Rzymowi, jego atmosferze, a w szczególności rozmaitym drzwiom, bramom i przejściom. Jak na klasyczne wykształcenie, to niesamowite wyczucie w posługiwaniu się elementami z szufladki "hałasy".

Idźmy dalej: Musica Genera Festival, oczywiście należy skupić się przede wszystkim na zawartości (koncertach), ale nie można pominąć przecież faktu przenosin do Warszawy. Można o tym myśleć w kontekście relacji, odgłosów pofestiwalowych, które na razie w internecie (czy coś w innych mediach, co przegapiłem?), ale których więcej niż po edycjach szczecińskich. Czy to dobrze? Pomińmy w większości żałosne komentarze na last.fm. Nie mam za bardzo czasu czepiać się tego tekstu, który w sumie jest całkiem okej.
Ale - to!?!!? Hm, różne rzeczy można, ale "ani błędu, choć pewnie go używa, ale ty niestety nie wiesz, kiedy, sory." Tak warszawka konsumuje ten festiwal, takimi odzywkami masłowsko-drotkiewiczowskimi? Może się czepiam, bo nie ma ich aż tak wiele, ale "Wyróżnić można odrobinę tę Edwina van der Heide, jako coś miłego i popularyzatorskiego" ("tę", tej?). No i oczywiście MGF to nie żadna awangarda i eksperyment, "Bo ja bym wolała nie móc pisać, bo coś mi się wymknęło, zaskoczyło, czegoś nie ogarniam [...]", ale autorka wszystko ogarnia i opisuje, tylko że trochę jej tego za dużo było.

Moje relacje cierpliwie czekają na dyskach osób, które mają je opublikować. A zaraz będę klecił swoją część do dwugłosu z Ewą Szczecińską do Glissanda.

A propos festiwali - niespodziewany tekst o O'penerze.
Bardzo trafne obserwacje, przypomina mi się, że berlińska O2 World stoi na O2 World-Platz, bo przecież to najlepsza nazwa dla miejsca, gdzie się znajduje, takie zwielokrotnienie, jakby raz było za mało mało mało.

Jeszcze dalej: ciągle jest szansa na jakieś objawienie, wciąż pod wrażeniem Vindicatrix, a tu pojawia się Diamond Black Hearted Boy (podziękowania dla matta669 za cynk), jego epka tu.

Trochę bliżej: koncert Sweat.X w stolicy, nie chce mi się przekonywać nikogo, jacy oni są genialni, kto będzie chciał, ten się wybierze. Ale te trzy snippety na myspace z nowego albumu są och/ach.

5 komentarzy:

Rafał pisze...

heh miałem wątpliwości co do wrzucania tego drugiego linku o MG na emd, ale w końcu uznałem to za "ciekawostkę". Tylko, że to nie warszawka tylko bardziej krakówka.

To glissando jednak się podniosło... a co do relacji to u kogo na dysku czeka jeśli można wiedzieć ;-)

Anonimowy pisze...

czy to co miało być Diamond Black Hearted Boy, nie jest czasem Chino Amobi?

rozpadlin

piotr tkacz pisze...

re rafał: a, krakówek, no to jak krakówek się pofatygował do stolicy to i tak ładnie :)

glissando się podniosło ale na jeden raz obecnie.

relacje czekają u Ojca Dyrektora MGF (na ich blogspot) i u Krzyśka prowadzącego nowamuzyka.pl

re rozpadlin: DBHB = CA

Anonimowy pisze...

malo komentarzy po festiwalu, bo coraz mniej osob na powaznie sie tym zajmuje czy interesuje, a uczestnictwo w "zyciu" muzycznym to nie tylko zbieractwo plyt
na emd wiki, kilka lat temu byly wyscigi kto pierwszy napisze wrazenia po festiwalu, teraz prawie cisza.
Odwaznie stwierdze ze powodem nie jest specjalnie inny poziom festiwalu (2009 w moim przekonaniu byl duzo lepszy niz 2008)
a spadek energii osob zaangazowanych w internetowe fora/strony
zreszta w sieci prawie nic ciekawego sie nie dzieje, moze poza tym blogiem.
ciekawe na ile czasu autorowi starzy energii

piotr tkacz pisze...

"ciekawe na ile czasu autorowi starzy energii"

no właśnie, też się czasem zastanawiam.
dziękując za dobre słowo, proszę o rozważenie opcji podpisywania się w takiej czy innej formie.