Bardzo dobry tekst o lizbońskiej scenie, pomyślałem sobie, że byłby to świetny temat na nowy film Pedro Costy (ten wywiad już dawno temu chciałem polecić).
Polecam zaglądać na strony "Inne", "Relacje z festiwali" itd, bo są one na bieżąco uaktualniane. Np. o teksty dla Muzykoteki szkolnej, ale gdyby komuś się nie chciało tam klikać, to może tutaj, ostatnio pisałem o:
Mike'u Cooperze,
Witoldzie Oleszaku,
Mik.Musik.!.,
Chico Mello i
Paulu Wirkusie.
Dużo dzieje się też na tumblrze czyni, ja niedawno zająłem się m.in. Un Caddie Renversé dans L’herbe, wytwórniami Alpha i Balloon & Needle.
Zwykle rzeczami związanymi z moją aktywnością muzyczną chwalę się na swoim tumblrze, ale to jest takie coś, że aż muszę tutaj. Jurg Haller poprosił mnie i Polly Týkk o zrobienie miksu, zdecydowaliśmy się zaprezentować trochę ciekawej muzyki z Polski - efekt tutaj.
3/21/2014
4/04/2013
Na początek chciałbym polecić film, który obecnie w polskich kinach można zobaczyć pod tytułem Sąsiedzkie dźwięki. Siedziałem na seansie i myślałem, że jego reżyser to musi być jakiś inteligentny i fajny człowiek i że chciałbym zrobić z nim wywiad. Po kilku kliknięciach okazało się, że miałem rację, ale już kilka osób sobie z nim porozmawiało, więc ja nie muszę. Korzystając z tego złożyłem z tych wypowiedzi i kadrów takie coś.
Jeden z wywiadowców miał ten sam pomysł, co ja, że ten film mógłby być (mini)serialem, bardzo chciałbym dłużej pozostać w tym świecie. Z kolei w innym artykule reżyser przywołuje komentarze brazylijskich widzów z twittera - "It's so good that it feels like an Argentine film." (w Brazylii nie mają zbyt dobrego zdania o krajowych produkcjach), co przypomniało mi o Medianeras, które Max Cegielski starał się komentarzem wznieść o kilka poziomów wyżej nad średniactwo, gdzie ten obraz przynależy. Tam cała ta miejska otoczka i ten aspekt życia w mieście wydały mi się zaledwie pretekstowe, czymś na zasadzie ozdobnika. Co innego tutaj, gdzie już sama konstrukcja filmu uświadamia splątanie akcji i reakcji, ale przy tym nie staje się jakimś freskiem, nie robi tego kosztem postaci, których losy wciągają. Z tego między innymi względu przypomniał mi się też Aquele Querido Mês de Agosto Miguela Gomesa (tego od Tabu).
W zasadzie jedyne co mi trochę przeszkadzało to wrażenie, że aż nieco za dużo jest pomysłów w tym filmie, ale to tylko jakieś drobnostki (kometa czy spadająca gwiazda, montaż długim przenikaniem).
Do posłuchania: Jacek Plewicki prezentuje dobrą polską muzykę na zaproszenie Easterndaze. Dużo niewydanych utworów, dużo różnorodności. Debiutancki album Violetshaped do posłuchania.
Poznaniacy może będą zainteresowani tym festiwalem. A wcześniej tym, że w sobotę w Zamku Rapoon, a na Rozbracie m.in. John Hegre.
Chyba jeszcze na blogu nie wspominałem, że piszę dla Muzykoteki Szkolnej. Ostatnio o Kurzmannie, wcześniej np. o Kurku, Mazzollu, Ludziach.
3/27/2013
Ukazał się pierwszy numer magazynu surround, w którym m.in. artykuły o Wandelweiser, Kevinie Drummie, Vanessie Rossetto, Grahamie Lambkinie, AEU (nowym sublabelu Erstwhile, koniecznie sprawdźcie album Guthrie/Kamerman) i mój wywiad z Ralfem Wehowsky'm.
Dziś premierę ma When Snakeboy is Dying Roberta Piotrowicza. Znam ten materiał od dawna, słuchałem go wiele razy, ale nadal robi on na mnie olbrzymie wrażenie. I w końcu może być tak, jak to miało być, że można czytać ten wywiad słuchając muzyki, o której mowa.
Podcasty: oczywiście polecam każdą odsłonę densinghour, ale w tym tygodniu polecam szczególnie, bo Anthony zrobił coś świetnego. Steve Summers i Bookworms dla Concepto Radio, a do tego można poczytać tę rozmowę. Blowing Up The Workshop też nie próżnuje: Lussuria oraz L'estasi Dell'oro.
Kiedy czytałem pierwszy raz o filmie Leviathan, nie wiedziałem, że w jego tworzeniu brał udział Ernst Karel (kiedyś udzielający się w duecie EKG, którego jedną płytę nawet tu recenzowałem. Uświadomił mi to dopiero ciekawy wywiad z nim, w którym mowa o jego pracy w Sensory Ethnography Lab na Harvardzie i o dźwięku w filmie:
I was really surprised when people writing about Sweetgrass would comment on the sound as being somehow remarkable. To me, it was as straightforward a way of dealing with sound as I could imagine. We weren't doing anything tricky. There are no effects. A lot of it is sync sound, but I think it is something like what you just said, where the sound is allowed to intrude upon what's going on more than might otherwise be the case. For a lot of documentaries, the sound is reined in. It's especially exaggerated when you have a voiceover. Whenever that voice comes in, the sound mysteriously vanishes or gets shifted way down. Sound becomes an optional component of the image when it can suddenly come down for no reason other than someone wants to talk over it.
2/27/2013
Oval udostępnił swój nowy album tutaj.
Również do ściągnięcia organowe wydawnictwo Jean-Luca Guionnet. A propos organów, to świetna jest płyta Abrahamsa i Vogel.
95 minut niepublikowanego materiału Dalglisha.
Znalezione w chmurze: jqh, Anthony Naples dla The Trilogy Tapes, niesamowity Kevin J. Pharley (za to znalezisko brawa dla "króla soundclouda" Jacka Plewickiego).
Strona gromadząca filmy w całości wrzucone na jutuba.
Rozmowa z panem z Vleka.
Gdyby ktoś chciał więcej czytania, to wyszła taka książka.
2/12/2013
Na początek kilka linków wokół wytwórni, która ostatnimi czasy bardzo mnie zajmuje, a pewnie zaraz się zacznie gadka, że jest "przehajpowana". Może nawet już się to dzieje, bo przecież Opal Tapes zostało labelem miesiąca RA. W tym właśnie tekście jej założyciel krótko podsumowuje pewną tendencję, która bardzo silnie dawała o sobie znać w ostatnim roku, a która jest też ideą przyświecającą jemu: "It was supposed to be about people coming from house and techno who were more interested in making textural music or non-rhythm based music... and people coming from 'outsider' music and making more rhythmic music."
Katalog OT rozrósł się już na kilkanaście pozycji, najlepsze jest to, że wszystkich można posłuchać na bandcampie. Koniecznie trzeba Wanda Group, Tuff Sherm & PMM, MCMXCI, ale też 51717 i Ex-Con bardzo warto.
Tutaj wywiad i specjalny utwór Wanda Group.
Z OT jakoś powiązany jest Blowing Up The Workshop (do którego linkowałem ostatnio), razem będą wydawać splity Mirror & Gate. Ale BUTW jest też serią podcastów i to coraz ciekawszą: Basic House, czyli prowadzący OT Stephen Bishop, bez skrupułów prący do przodu Shawn O'Sullivan, nieco tazartèsowy Tuluum Shimmering, a to nie wszystko.
Evol rozpoczęli serię wydawnictw sieciowych. Na początek takie coś. Rzekłbyś "ryje dekiel" i miałbyś słuszność.
Znalezione w chmurze: Savant-5, Vereker (niedługo dwie epki w L.I.E.S), IVDB, seria podcastów i wywiadów Roof.fm - ostatnio ładnie prezentuje się Confused House, a wcześniej np. Kassem Mosse (w marcu w Krakowie i Warszawie), Omar-S, dwa odcinki poświęcone Sex Tags Manii.
Soundcloud nie mógł przełknąć, więc na inną chmurę powędrował densinghour Jaws.
Całkiem interesujący dokument o zagłuszaniu radia w Związku Radzieckim i państwach bloku socjalistycznego.
2/06/2013
Pitchfork o tym, co się dzieje w nowojorskiej muzyce (nie)tanecznej, czyli o wytwórniach takich jak L.I.E.S., UNO, W.T. Records i o różnych ciekawych inicjatywach imprezowych.
Clive Bell streszcza książkę, której nie napisał. Reklamuje ją tak: "Westerners who re-wired World Music in the spirit of saving the whale".
Również dla Wire - Mark Fell:
The German philosopher Martin Heidegger thought that this absorbed, non-theoretical mode of activity offers a way of understanding the world that is more fundamental than detached and theoretical analysis. Heidegger argues that the privileging of detached theoretical reflection over absorbed activity is a fundamental error at the origin of Western thought, one that casts a shadow over Western society and culture.
The comparison of Thomas Dolby’s hypothetical synthesizer with Phuture’s use of the 303 demonstrates this hierarchy. The difference between the two is this: the function of Dolby’s system is to more or less accurately express a predefined musical proposition; Phuture, by contrast, enacted a previously undefined musical proposition.
W Rotterdamie miał premierę nowy film Philippe'a Grandrieux.
Podcasty: Holly Herndon, Samuel Kerridge, San Gabriel, Prostitutes.
8/24/2012
Jeden z wiernych czytelników tego bloga zwrócił mi uwagę, że ostatnio nic tu się nie dzieje. Cóż, przyjąłem to ze zrozumieniem, choć to nie do końca prawda. Na bieżąco na przykład aktualizuję strony z wywiadami, z recenzjami, coś przybyło też chyba w dziale relacji, no i pojawiła się sekcja "Inne".
Zwłaszcza wywiady są, jak mniemam, całkiem interesujące. Napawa mnie też radością fakt, że mój brat będzie portretował od teraz rozmówców Glissanda. Również kilku dotychczasowych: trwają pracę nad podobizną Marka Fella, choć Mikołaj zażyczył sobie jeszcze kilku sesji z modelem, więc najlepiej byłoby zorganizować Fellowi koncert.
A tak zupełnie poważnie i a propos: kto chciałby pomóc zorganizować występ San Gabrielowi (nowy projekt Butchy'ego Fuego, znanego z Pit Er Pat oraz Boredoms)? Przełom października i listopada, cała Polska wchodzi w grę.
Koncerty, koncerty: Stupor zagra 4 października w Kolektywie 1a, Revue svazu českých architektů 30 listopada w Zamku Ujazdowskim i to przed takimi wykonawcami, że jest nam więcej niż miło.
5/12/2011
przydatne adresy
Zebrało się kilka linków, które chciałbym zareklamować: w końcu swoją stronę ma Radioda, a strona Kurortu została wzbogacona o cały album Nordic waxing. Żeby nie ograniczać się do bandcampów, Audiosfera ma soundclouda, gdzie będą umieszczane wywiady, jakie miały miejsce na antenie. Inną godną polecenia stroną w tym serwisie jest profil festiwalu Lux Aeterna z rejestracjami koncertów.
W oczekiwaniu na inne publikacje, polecam recenzję płyt Bôłta poświęconych Studiu Eskperymentalnemu Polskiego Radia.
I jeszcze świeża informacja, że na MUBI można za darmo obejrzeć dużo dobrych filmów z La Semaine de la Critique, ale lepiej się spieszyć. Z chęcią przyjmę jakieś rekomendacje, ja spokojnie mogę polecić ten.
2/11/2011
À propos wszystkiego
Powrót bezforemnej formy, czyli wpisu bez wątku przewodniego.
Na stronach Wire jest zapis Invisible Jukebox z Hype Williams (na marginesie zastanawiam się, jak coraz bardziej zmniejsza się czas aktywności twórców, jaki musi upłynąć, by doczekali się oni odwiedzin IJ).
Pamiętam, jak zachorowałem na ten zespół, naściągałem się wszystkiego, co było możliwe, a potem hype nagle opadł, może jednak przesyt? Teraz najnowszy album czeka na dysku na odsłuch, ale w międzyczasie fajnie poczytać takie rzeczy:
"For me the best artists – as you said for you the humour aspect is really important, and that's one thing. And another thing is that they're conveying an atmosphere, they're not really conveying a style of music first and foremost. And then whatever they do within it is whatever they do in that. When you get artists like that, you might like one song and not like the other song, but it's all part of the same whole, it is their art in the end, it's not just separate songs. And I think they do definitely have that. And in that way, I think that's what corresponds to our approach, more than anything else."
Albo takie:
"As I said before, people assume their roles so easily. They really do. They just accept this is what I am and sell themselves short. And even the concept of calling yourself is boxing yourself. People haven't quite realised that 'experimental' is now a sound. It's like 'experimental' doesn't mean anything. 'Experimental' is a genre as well. If someone said, "I'm going to an experimental show", I'd know what they're gonna hear. That shouldn't be the case at all."
W temacie festiwalowym: czy fantazjowaliście na temat słuchania Cage'a lub Grisey'a w Berghain? Nie, ja też nie...Ale Ekkehard Ehlers tym przedsięwzięciem wyprzedza największych fantastów. Nie tylko kompozytorzy się objawią w berlińskim klubie, będą też m.in. Vindicatrix, Kevin Drumm, Lê Quan Ninh, Evan Parker. Niech ktoś pojedzie, proszę!
Powoli coś zarysowuje się na horyzoncie ENH i już wiadomo, że w końcu Supersilent w Polsce.
Jeszcze przy okazji Vindicatrixa, to przygotował on klimatyczne, nostalgiczne i z suspensem, słuchowisko (to określenie bardziej pasuje niż miks) w serii Weird Tales for Winter. Jest jeszcze trochę czasu, zanim zima się skończy, żeby wysłuchać jego i innych w cyklu (m.in. Eyless in Gaza, Mordant Music, Moon Wiring Club).
Inne do posłuchania: wywiad z Eliane Radigue i Keithem Fullertonem Withmanem, dużo bardziej z Radigue, niż z Whitmanem. Dawno nie słyszałem tak marnego prowadzącego, ale nie udaje mu się zniszczyć uroku odpowiedzi (a częściej: wypowiedzi) francuskiej kompozytorki, która szeroko wspomina, mówi o swojej twórczości, a z nowinek ujawnia, że rozpoczęła współpracę z Rhodri Daviesem.
Z naszego podwórka: krytyczna recenzja Kultury dźwięku, z którą trochę bym się poniezgadzał (szczególnie z tym ciągłym przywoływaniem "mas"), ale może na to przyjdzie jeszcze czas. Przy okazji, budująca wiadomość, że pierwszy nakład Kultury... się rozszedł, a jeszcze lepsza, że będzie dodruk.
Filmów nie oglądam ostatnio tyle, ile bym chciał, a wśród obejrzanych brakuje powalających zachwytów. Najbliżej był Alice in den Städten Wendersa, inne mocne wrażenia to Zemestan Rafi Pittsa (tego od Myśliwego), Der starke Ferdinand Alexandra Kluge. Ponownego obejrzenia domaga się Notre musique Godarda. Zawiódł True Grit Coenów.
Przed napisaniem artykułu odświeżyłem sobie Earth i Here. A skoro już napisałem, to mogę poczytać, co inni sądzą (oczywiście za każdą kropką czai się spoiler, więc uwaga). Jakub Majmurek odnosi się do interesującej wypowiedzi reżysera, wspomina o meta-poziomie i interpretuje zakończenie inaczej niż ja. A Błażej Hrapkowicz co prawda nie wspomina o zakończeniu, ale za to wszystko inne w tym filmie postrzega odmiennie niż ja. Tutaj zebrane ze świata, polecam Film Comment
To oczywiście może świadczyć o moim zafiksowaniu na Apichatpongu, ale tak sobie teraz myślę, jaki to byłby dobry double bill szpitalny: jego Światło stulecia i Here.
Na koniec pytanie: czy powinienem reaktywować teksty trzecie? Jeśli tak, to czy następnym tematem powinien być Cardew?
9/08/2009
Znowu niezła linkografia się zrobiła
nowe Glissando.
obrazy Grahama Lambkina
L-Vis 1990 wymyślił sobie nowy gatunek: dubble step. Praktykuje m.in. na "Where's my money" - najbardziej chyba zajechanym kawałku ostatnich lat, ale okazuje się, że z niego też jeszcze można coś wycisnąć. Ja wiem, zwykle określenia "rozłożyło na łopatki" używa się w przenośni, ale nie tym razem.
Przy okazji poszukiwania czegoś więcej objawiła mi się strona electroclash.pl, tam "Come Together" L-Visa został ostro skomentowany. Wobec tych głosów, należy znaleźć odpowiedź na pytanie - czym jest zjawisko wixy?. Skoro zostało już zwalczone, to może czas na jego renesans? W cudzysłowie? w nawiasie, campowo?
A L-Vis 25-ego września w Berlinie.
BLDG blog jak zwykle ciekawie, w nawiązaniu do fragmentu z Pierścieni Saturna Sebalda.
Dwa potencjalnie ciekawe artykuły w Rzeczpospolitej z poprzedniego weekendu. Pierwszy, o Hannsie Eislerze, na który zerknąłem bo bohater przewijał się dość często w biografii Cardew. Pierwsze zdanie - błąd, i to jaki - zły rok urodzenia. Najdziwniejsze, że kawałek dalej znów jest podany - tym razem poprawny. Choćby dwa razy podany był błędny, to już by było lepiej, a tak, to już nie wiem, co myśleć. Autor nie pamięta, co napisał kawałek wcześniej? Zresztą te dziwne powtórzenia - ojciec Hannsa Eislera raz jest psychologiem, a raz filozofem (jeśli wierzyć wiki, to był tym drugim). Dwa razy o tym, że uczeń Schoenberga - czemu nie Schönberga? Bo jak się domyślam, dopisek o tym, że to był kompozytor jest konieczny. Potem jeszcze błąd co do roku wystawienia Die Maßnahme i jakieś okropne powtórzenie.
Inna sprawa to nieznośne retoryczne pytania na koniec, tak uformowane, że aż chce mi się po trzykroć: tak.
Drugi, o Japonii. Jakieś błędy?
Jeszcze o tym kraju: "Koza was (and still is) host to Kadena Air Base, the largest American military installation in the Pacific. In the late ’60s and early ’70s, Koza’s rock groups honed their skills in local clubs and bars, playing in front of young GIs who’d either recently returned from the Vietnam War or were just about to be shipped there. These audiences demanded an aggressive sound in keeping with their own experiences of combat—and the bands of Koza delivered it in spades."
Uproszczenie?
Prawie z ostatniej chwili: nieoczekiwanie celny strzał ze strony festiwalu Nostalgia, który zaprezentuje Luci mie traditrici Salvatore Sciarrino.
No i oczywiście podziękowania dla wszystkich, którzy przyszli do Ekowiarni, szczególnie dla tych, którzy nie wyszli przed Huberta i moim występem (ha ha).
Przypomnienie o tym, że Kurort w środę (16-ego) w Planie.B.
4/21/2009
Bez ładu i składu
W czwartek jednodniowa konferencja w WSNHiD, szczegółowy program tutaj. M.in o Lyotardzie i Benjaminie, przemawiać będą też członkowie kalEki - Tomasz Misiak o utworach Billa Fontany, Roman Bromboszcz o umiejscowieniu w mieście i w sieci.
A propos dizajnu, w hardformat napisali o emd.pl/records. Wojtek Mszyca opisuje ciekawy pomysł na okładkę/i Karkowskiego/Zhiyinga. Ja bardzo lubię "ostre wejście" płyty w opakowanie albumu Piotrowicza.
Umarł Ballard, czytałem tylko jedną jego książkę, więc nie będę się wymądrzał, ale przy tej okazji przypomniała mi się strona ballardian.com, na której bardzo ciekawy wywiad z Simonem Reynoldsem.
Żeby już zupełnie od sasa do lasa było - jeszcze takie coś i takie.
A Audiosfera dalej o Kanadzie: Barry Truax, trio DB Boyko/Jean Martin/Christine Duncan, Ejaculation Death Rattle, Michael Snow. I oczywiście jakiś Schlachthofbronx w podkładzie, ha ha.
3/31/2009
"In fact when you look trough windows, you're only looking at glass"
Dodałem chwilę temu Live Review (1993-2003) The Shadow Ring do kolumny "wsłuchiwanie", choć równie dobrze mogłoby się tam pojawić ich I'm Some Songs albo Hold Onto I.D..
Ale wybieram tą retrospektywną składankę, bo to ona uruchomiła fascynację. Wcześniej (w zeszłym roku) było wsłuchiwanie się w wydawnictwa jednego z członków zespołu - Grahama Lambkina i oczywiście gdzieś informacja, że był w takiej grupie, co się nazywała The Shadow Ring.
Jeśli się postaracie, to na jakimś fajnym mp3-blogu znajdziecie to wydawnictwo, ale jeśli macie akurat trochę zbędnych pieniędzy, to może rozważycie kupno oryginału. Album wydany w wytwórni Lambkina, bardzo estetycznie, książeczka z przedrukami ilustracji, okładek, zdjęciami (jedyne czego mi brakuje to teksty piosenek).
A propos tekstów: tu jest wątek, który może być pomocny, tylko szkoda, że nikt nie podaje, co to za utwory.
Dobry profil zespołu można przeczytać tutaj.
Okej, zmierzam do tego, że Audiosfera w tym tygodniu o The Shadow Ring, trochę jako komentarz do tego różne rzeczy z przepastnego katalogu Richarda Youngsa. Druga godzina pod wodzą irlandzkich improwizatorów Paula Vogela i Davida Lacey'ego - ich duetu The British Isles, dla mnie jednej z najlepszych płyt zeszłego roku, oraz dwóch wydawnictw z ich udziałem dla Cathnora.
Nieudana wizyta w Volcanic Tongue zajmuje poczesne miejsce wśród wspomnień z Glasgow, natomiast miłym odkryciem jest, że szefujący mu David Keenan, zaczął prowadzić bloga, które pociągnęło za sobą kolejne: że napisał książkę i że pisze kolejną, która wygląda jak coś, co od jakiegoś czasu chciałem przeczytać ("aims to document the genesis of the contemporary UK underground scene, running from the Whitehouse/Ramleh/Skullflower axis through The A-Band, Neil Campbell, Richard Youngs, The New Blockaders, Andrew Chalk, Prick Decay/Chocolate Monk/Blood Stereo, Vibracathedral Orchestra, Ashtray Navigations etc up to the present day.")
Zastanawiam się, czy nie wrócić do serii "Wpatrywanie", oglądałem Podróżujący fortepian o Anderszewskim. Wszystko fajnie, ale denerwowała mnie ta recytowana narracja, strasznie to było nienaturalne.
Wczoraj natomiast debiut Christophera Nolana Following. Pewnie jeszcze będzie można złapać na ale kino - polecam.
Tymczasem, ujawniony tutaj fragment z albumu Toshimaru Nakamury i Ami Yoshidy brzmi ekscytująco.
W godnym temacie na forum nowejmuzyki zasłużony użytkownik polecił - Anstam (kurcze, wszyscy powinni mieć takie majspejsy).
I coś, na co wszyscy czekali - Virb ma Kurort.
2/11/2009
Weakcore (where were u in '22?)
Co to ja chciałem, dużo rzeczy:
___
Dziś w Audiosferze gościmy Tomasza Dudę i Krzysztofa Topolskiego. W pierwszej godzinie gadanie i puszczanie muzyki przyniesionej przez gości (a może na początek uda mi się przemycić ekskluzywny track Sweat.Xów !?!? hehe). W drugiej improwizowany set na saksofon, perkusję i elektronikę.
____
Jest tyle rzeczy do opisania z obu wypadów do Berlina, dobra wiadomość jest taka, że ludzie z CTM umieszczają zapisy audio wystąpień/wykładów tutaj. Musowo: Goodiepal, Bill Drummond, warto: Piratbyrån, rozmowę z Maga Bo i BNegão oraz ostatnią dyskusję.
Audio Poverty ma kanał na youtube i mam nadzieję, że na trzech materiałach się nie skończy.
____
Dj/rupture rzucił, że Schlachthofbronx, a ja się nauczyłem, że warto podążać za jego wskazówkami, sprawdźcie tutaj.
___
Trzeci numer magazynu Woofah, zareklamowałem na forum nowejmuzyki. No to przy okazji link do bloga dotychczasowego red.nacza. Johna Edena, który był na Audio Poverty i okazał się miłośnikiem zinów, a też trochę mówił o tym, jak rozumie rolę blogowania, z czym się w dużej mierze zgadzam.
12/13/2008
Przerwa na reklamę
Kilka rzeczy, różnych, niepowiązanych. Po pierwsze - zmiany na blogu, dodałem po lewej trzy rubryczki linków, dla rzeczy słuchanych, oglądanych i czytanych (kolejność nie wedle ważności, a wedle częstotliwości aktualizowania). Nie pojawi się tam oczywiście każda płyta czy film, ale pomyślałem, że czasem długo zbieram się do opisania czegoś (zwłaszcza muzyki), a ta kolumna może służyć jako zbiór drogowskazów do rzeczy wartych uwagi.
Po drugie, zacząłem pisać do Killed in Cars, mój plan jest taki, żeby wrzucać tam przede wszystkim niedostępne już rzeczy i co jakiś czas popularyzatorsko polskie dobro. Zacząłem od fantastycznych 8rolek, następnie będzie Doug Theriault i Jeph Jerman.
Po trzecie, poniedziałkowe Arte dei Suonatori z Danem Laurinem i wczorajsze Dat Politics zamknęły ten rok koncertowy. Z podsumowań to właśnie lista live'ów będzie najpierw.
Po czwarte (i aż do dwudziestego) różne linki. Najpierw kinowe: o midnight eye już wspominałem, seul le cinema to dogłębne recenzje, kamera.co.uk nie tak wyczerpująco ale też ciekawie
Trafiłem na Planete program z cyklu dizajnowego o produktach audio Brauna, co mnie doprowadziło do: Bootleg Objects i Radio Siden. A także tu, bo sprawdziłem co to rzucona mimochodem "polityka zapomnienia forsowana przez Adenauera" (tak, de-denazyfikacja).
Wczoraj zasiliłem dysk sporą dawką z Extra Music new, pomysł na album A Made up Sound mi się podobał, ale wykonanie już nie. Po epce Zomby'ego pomyślałem, że gdzie Ikonika (drugim singlem) nie może, tam on się wysłał, ale Mikołaj twierdzi, że nie, że trudno ich porównywać. Zastanawia mnie chłonność Neila Landstrumma na nowe trendy, ale rozważać można będzie później, na razie warto posłuchać. Zupełnie zaskoczyło mnie, że zawiódł mnie album Starkey'a, przede wszystkim nie działa jako album, całość, po drugie momentami jest tak doładniony. Tak byłem zaskoczony swoją reakcją, że teraz słucham drugi raz z nadzieją na odmianę.
[To niezwiązane z EMn, ale T++ ciągle mnie zachwyca]
Już z tydzień wisi szczegółowy rozkład koncertów Club Transmediale (jest dobrze: Ambarchi, Pan Sonic, Shibuya, Bass Clef, Skream, Filastine, Disrupt, Yasunao Tone, Aethenor, Raster-Notonowe screeningi, Sweat.X o których już kiedyś). Cholera, zaprosili Zombie Zombie i Zombie Disco Squad, to nie mogli od razu Zomby'ego?
A oprócz nocnego, będzie program dzienny, spotkania z Goodiepalem, Jasonem Forrestem, innymi których kojarzę (że istnieją): Niklas Roy, Lucky Dragons, John Sinclair i jeszcze wieloma, których w ogóle nie.
Jedziemy! / ?
17. i 18. grudnia do Poznania przyjeżdża trzech tłumaczy: Małgorzata Łukasiewicz, Antoni Libera i Jakub Ekier na spotkania i warsztaty. O tym jeszcze będzie, ale jak pisałem o Ma nuit chez Maud, to przypomniał mi się taki aforyzm Kafki (a to akurat nie Ekier przekładał, ale co tam): Jednym z najskuteczniejszych sposobów, jakimi uwodzi nas zło, jest wezwanie do boju, który niczym wojna z kobietą, kończy się w łóżku. (Aforyzmy z Zürau, przeł. Artur Szlosarek).
A teraz zaczynam przegląd do kolejnej audycji, której tematem Jim O'Rourke.
11/07/2008
Smart beats, happy links
Ciężko mi wczoraj szło pisanie o zaawansowanych koncepcyjnie działaniach Austriaków, żeby się doładować włączyłem miks Bok Boka i Manary. Energetycznie pomogło, ale pisanie trwało jeszcze dłużej, bo zacząłem googlować i wpadać na różne rzeczy.
W sumie trochę o tym miksie (odkrytym dzięki DJ/rupture) zapomniałem przy topliście, ale z drugiej strony, naprawdę nie znam się na takiej muzyce, więc nie wiem, jak "najlepszy" jest.
Bok Bok & Manara - No Love Lost Records mix
Wczoraj trafiłem na miks radiowy Bok Boka, na początku byłem zawiedziony jego miękkością, ale potem jest już dobrze. Więc jeśli ktoś jest niecierpliwy, jak ja, to może przeskoczyć pierwszy kwadrans.
Bok Bok - Sub.fm Night Slugs Show 1.11.08
Z dawniejszych rzeczy (dwa dni przed wrocławskim setem) występ Spaceape'a i Kode9 dla BBC1: 6 utworów, z czego tylko jeden wcześniej publikowany. Czyli "Konfusion", które wyszło na singlu i nieco mnie zawiodło (jak na standardy, jakie przykładam do tych artystów). Gdzieś po drodze był też zaledwie porządny remiks dla Raza Mesinai'a, ale po tym live'ie jestem znów spokojny - nadal tworzą muzykę, jak nikt inny.
Inny klimat, też coś przynajmniej interesującego - Lazersword (ojezu, już jakiś dziennikarz wymyśla nowy gatunek) i ich miks - hiphop/electro/gorąco.
W podobnych rejonach duet z RPA - Sweat.X, jeśli potrzebujecie dobrego powodu, żeby jechać na Club Transmediale, to właśnie podaję go wam na tacy. I pomyśleli o tych, którzy nie znoszą majspejsa - mają profil na virbie.
Z niesłuchanych, a dobrze zapowiadających się: miks Starkey'a dla Electronic Explorations i ostatnia Mary Anne Hobbs (nowa Ikonika, Kode9 z LD, Joker, Jakes, T++), gdyby ktoś szukał (newmixes.com już chyba nie), to teraz programy w mp3 są wrzucane na getdarker.com.
Poza tym, w niedzielę (9ego) kolejne Tour de KolaŻŻŻ, tym razem minimalizm osobowy: Patryk (laptop) i ja (radio), wedle jego słów big strobo style do filmów Petera Tscherkassky'ego. Jeśli dobrze pójdzie to Lamborghini Crystal do Artavazda Pelechiana też. Godzina 18:00, Głośna Samotność, wstęp wolny.
W następny piątek (14ego) kolejne ujawnienie Revue svazu českých architektů. Zagramy w CSW w Toruniu, na wernisażu wystawy makiet i planów Christiana Kereza (tak, to *ten od* niemogącego powstać muzeum w Warszawie).
I jeszcze coś o czym wcześniej zapomniałem - dołożyłem swoje trzy grosze do świetnej strony hardformat.org.
6/15/2008
Przegląd prasy (i innego słowa pisanego)
Trafiłem na bloga counterfnord i czytałem, czytałem, przechodząc przez starsze wpisy aż do początku. Relacje z koncertów odbywających się w Paryżu - obszary noise'u, improwizacji, trochę gramofonistów i didżejów, generalnie ciekawe eksperymenty, oprócz koncertów też teatr tańca. Może opisy nie zawsze tak wnikliwe, jak bym chciał, ale sam fakt, że są się liczy. Jak czytałem wpisy w rodzaju "przed Sonic Youth miał grać Brotzmann z Benninkiem, ale ten drugi nie mógł dojechać więc zamiast niego zagrał Gustafsson, potem grał on też z SY, a oprócz niego Doneda i Montera" to zżerała mnie zazdrość i wzrastało uczucie, że Poznań to tak naprawdę mała dziura (choć i tak jest coraz lepiej). Ale tam przyjazd "gwiazdy" to nie jest mega-wydarzenie wyczekiwane od miesięcy, ale rzecz na porządku dziennym. W dodatku często się zdarza, że na jednym koncercie gra kilku ciekawych i znanych wykonawców (KTL, Earth, Sir Richard Bishop)
W linkach jest m.in. radiowne.org, które w archiwum ma bardzo ciekawe koncerty do odsłuchu (np. z CTM'08, ponad dwie godziny Ghedalia Tazartes i wiele wiele). To mi przypomina, że chciałem zrobić wpis o radiu, w zasadzie to dwa wpisy.
Jeśli chodzi o relacje z koncertów - ciekawe australijskie opisuje ArcH13
W zeszłotygodniowej Świątecznej GW felieton Chłopeckiego "Muzyka i psucie państwa". Nic nowego, ale przeczytać można. Autor poleca książkę Danuty Gwizdalanki Muzyka i polityka. Mnie to wydawnictwo nieco zawiodło, ale to zależy, czego się oczekuje. Gwizdalanka zebrała bardzo dużo przykładów, faktów na związki dwóch tytułowych dziedzin. Ale mi brakuje wyciągania wniosków, stawiania tez, mogę traktować tę książkę jak leksykon, gdzie wyszukuję nazwisko czy przedział czasowy. Natomiast doskonałą realizacją mojego pragnienia przywoływania faktów (np. ustaw) w jakimś celu, używania ich dla wzmocnienia tez, dla osadzenia wywodu w konkrecie, jest Bruits. Essai sur l’économique politique de la musique Jacquesa Attali. Na angielski przełożył to Brian Massumi i z tej wersji zacytuję dwa fragmenty, ale może w następnym wpisie, bo ten stałby się zbyt obszerny.
Jako że felietony muzyczne w weekendowej Wyborczej mają na zmianę Chłopecki i Wierzbicki, to w tym tygodniu ten drugi opisuje swoje przejścia z pierwszą symfonią Mahlera. Kończy: "To świetna symfonia, kto wie, czy nie najlepsza ze wszystkich." Być może używa tego określenia w sensie obiektywnym, jeśli tak, to absolutnie nie czuję się na siłach polemizować z takim twierdzeniem. Odebrałem to z początku jako równoznaczne z "moja ulubiona" i w pomyślałem, że okej pierwsza, okej cała reszta, ale piąta to jest to!
Jak już przy Wyobrczej, to taka notka, którą wyciąłem i muszę w końcu włożyć do szuflady bo sfruwa mi z nocnego stolika. "Język portugalski będzie teraz bardziej brazylijski", ciekawa sprawa z obszaru postkolonializmu: Portugalczykom wciąż trudno się pogodzić z tym, że dawna kolonia [...] jest dziś potęgą kulturalną i gospodarczą górującą na dawną metropolią lub wręcz ją kolonizującą. Ale nawet w takiej sytuacji kolonizator znów chce wyzyskać dawny teren podboju dla swoich korzyści: Jednolity portugalski używany dzisiaj przez przeszło 230 mln ludzi będzie też miał większe szanse stać się siódmym oficjalnym językiem ONZ. Pozostaje kwestia, czy za ojczyznę tego (zmienionego) portugalskiego nadal będzie mogła uchodzić Portugalia.
Z innej beczki, tzn czytania recenzji niesłuchanego, w tym przypadku Street Horrrsing Fuck Buttons. Najpierw na screenagers http://screenagers.pl/index.php?service=albums&action=show&id=1481&PHPSESSID=2f993d3d44e4b7eaf82625d63ab14308 rzuca mi się w oczy jak brzmieliby M83 gdyby KTL więzili ich przez 24 lata w piwnicy i urządzali codzienne pobudki przy dźwiękach This Heat. Na początku zastanawiam się, "czy tak można"...chyba tak, nawet jest to trochę zabawne. Potem w kulturalnym dodatku Dziennika Artur Rojek podaje do wiadomości, że ten Fuck Buttons "to jeden z najciekawszych przedstawicieli tzw. nowego noisu". Tak zwanego, zwracam uwagę! Jednak to wciąż intrygujące, zwłaszcza, że pierwszy raz spotykam się z tym określeniem, nawet jeśli jest on tylko tak zwany - właśnie tzw. nowy? czy tzw. noise? Zestawiając opis Rojka z recenzją Maćkowskiego, w której stwierdza, że "radykalizm brzmieniowy Fuck Buttons wpisany jest w kontekst popowej wręcz wrażliwości" i "są stuprocentowo kompatybilni z obecnym Zeitgeistem sceny indie", można się zadumać, czy noise jednego może być popem drugiego?
Dobra, zostawmy ten cały niepewny internet, te goniące za aktualnością czasopisma, weźmy w zmęczone szybkim przewracaniem stron ręce książkę, dajmy odpocząć oczom strudzonym bieganiem po przewijanych, przewijających się na ekranie literach.
Weźmy choćby Mnemotechniki Jarosława Lipszyca, właśnie wydane przez Krytykę Polityczną, a przekonamy się, że uwolnienie się od internetu jest obecnie coraz trudniejsze (niemożliwe? nierealne? nieżyciowe?). Lipszyc swoje wiersze stworzył z haseł wikipedii, nie napisał żadnego słowa, jedynie edytował.
we wszystkich językach szyk ma znaczącą rolę
nie zawsze jednak ma ją szyk wyrazów
Mam nadzieję jeszcze jakoś się wywnętrznić nt. tego tomiku, ale to jak się wgryzę, tymczasem polecam jego lekturę (cały jest oczywiście na wiki)
zgon wywołuje szereg skutków
przez co jest to szczególne zdarzenie
stwierdzane w akcie na podstawie karty
a w razie niemożliwości jej sporządzenia poprzez stwierdzenie lub uznanie
lub
wysłanie w kosmos statku i założenie kolonii
na jednej z planet w układzie słonecznym Alfa Centauri
