Kolejny raz zastanawiam się, jak miałby funkcjonować, czemu służyć ten blog. Na przykład, co powinno się na nim dziać, co pojawiać, gdy tyle już dzieje się na fejsbuku. Bo to pewnego stopnia *znany serwis społecznościowy* ograniczył u mnie potrzebę publikowania tutaj, choć wrzucanie linków, komentowanie i wymiana opinii tam ma jednak inny charakter. Tam jednak rzeczy funkcjonują inaczej, wiele umyka uwadze. Do tego dochodzi kwestia, że nie wszyscy z fejsbuka korzystają.
Mam więc taki pomysł, żeby raz na jakiś czas (może co tydzień) dawać tutaj wpisy zbierające najciekawsze rzeczy, na jakie trafiłem ostatnio w sieci.
Tym razem będę czerpał z jednego źródła - strony Glissanda, na której dużo się ostatnio dzieje. A to z okazji tego, że patronujemy CTM (dawniej club transmediale).
Dzięki temu wywiadu udzielił nam Eugene S. Robinson z Oxbow. Przy okazji możecie zobaczyć/posłuchać krótkiego wideo, które nagrał specjalnie na tę okoliczność.
Wypłynął też w końcu wywiad Jacka Plewickiego z Uwe Schmidtem, przygotowany przed Unsoundem. Jeszcze bardziej w końcu - oryginał mojego wywiadu z Markiem Fellem. Polecam, bo po angielsku chyba lepiej da się wyłapać jego specyficzne poczucie humoru.
I teraz zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie informowałem tutaj o dawniejszych wywiadach: Pierre Jodlowski, Zenial i Raime.
Na zakończenie jeszcze jeden, całkiem świeży - Julien Ottavi (który dziś wystąpi w Poznaniu).
1/19/2013
update
11/24/2012
Zapraszam: Seiji Morimoto w Poznaniu
Seiji Morimoto japoński improwizator i artysta dźwiękowy przyjeżdża do Poznania.
25 listopada (niedziela) o 16:00 w Głośnej (Św. Marcin 30) będzie brał udział w
Warsztacie dźwięków #5. Zagrają z nim Monika Wińczyk, Hubert Wińczyk, Bartek Olszewski i Piotr Tkacz. Wstęp 10-15zł.
27 listopada (wtorek) o 10:00 w Sali Błękitnej Akademii Muzycznej (wejście przez stary gmach) będzie opowiadał o swojej działalności i prezentował różne urządzenia, których używa. To w ramach cyklu "Goście Muzyki z prądem".
Również 27, o 20:00 w kolektywie 1a (Św. Wojciech 1a, w podwórku) zagra solo, oprócz niego wystąpią: Demonszy, Daniel Koniusz i Robert Gogol. Wstęp 10zł.
10/17/2012
Tricoli, Mathieu, Lescalleet w Auslandzie, 11.10.2012
Tricoliego słyszałem już kilka razy, więc nie oczekiwałem zaskoczeń. Zaczął bez zbędnych wstępów i wprowadzeń - od razu mocno, z początku dźwiękami kojarzącymi się z fajerwerkami, szybko osiągając głośny, "nieładny", chaos. Przez jakiś czas dominowały odgłosy uderzeń albo spadających przedmiotów, z pogłosem. Potem nastąpiła najlepsza część, wręcz nastrojowa: głosy nawołujące się w jaskini, krzyki mew, nawarstwiające się, potęgujące. Takie pójście w klimat o wiele bardziej mi odpowiadało niż poprzedzające to rozwiązania siłowe. Całość trwała około 15-20 minut.
Wcześniej zastanawiałem się, jaki będzie układ wieczoru i gdy rozpoczął Tricoli, to pomyślałem, że idea jest taka, aby bardziej agresywne występy przedzielił Stephan Mathieu. Ale co ja tak naprawdę wiem o jego muzyce? Ostatnią rzeczą, którą słyszałem był chyba Radioland, więc na pewno nie jestem na bieżąco. W Auslandzie zagrał kompozycję Tashiego Wady (w wersji "podróżnej" - jedna warstwa była puszczona z laptopa). To mnie zaskoczyło zupełnie - było mocno, zdecydowanie, w dobrym sensie twardo. Bez międlenia i rozwadniania, które jakoś (niesłusznie?) kojarzyłem z działalnością Mathieu. A tutaj sam konkret, spójność. Może nawet zbyt pospieszne zwinięcie dźwięków na koniec, wobec pewnego rozmachu kompozycji. Choć może lepiej tak, niż przesadzić i to pół godziny było akurat.
Jasona Lescalleeta trudno określić jako gwiazdę całego wydarzenia, ale dla mnie był na pewno największą atrakcją (nie sądziłem, że będę miał kiedyś szansę zobaczyć go na żywo). Co dziwne, trochę osób wyszło przed jego występem. Jeszcze więcej w trakcie, bo rzecz rozwinęła się na prawie godzinę. Zaczęło się bez zapowiedzi od ledwo słyszalnego, skradającego się szmeru. Po czym nagle pojawiły się pyknięcia spowodowane przez migającą lampkę, a zaraz silne walnięcia, które chyba nie były przewidziane. Lescalleet je jednak przyjął, zgłośnił i zaczął nimi manipulować (pitchując) oraz rytmizować, chociaż nie w zupełnie oczywisty sposób. Stopniowo dokładał wokół nich brud, wypełniał wolną przestrzeń.
Nastąpiło wyraźnie zaplanowane przejście do następnej części: najpierw cichej, zbudowanej z drobiazgów, potem skontrastowanych stonowanymi basowymi tąpnięciami, które przez swoją nierównomierność wprowadzały niepokój. Nie były one głośne, jednak z czasem powodowały rezonowanie różnych elementów pomieszczenia i miałem wrażenie, że Lescalleet świadomie tym grał.
Wydaje się, że całość wzbiera i narasta wyraźnie z myślą o wielkim finale, ale jednak nie. Dotychczasowe dźwięki schodzą na dalszy plan, a pojawia się (chyba) nagranie terenowe dzwonów, w którym słychać sporo otoczenia i też może jakieś pasmo dograne?
Ale to też nie był koniec, z oddali słychać już rozciągnięte uderzenia, które okazały się tym, co podejrzewałem - spowolnionymi bitami. Piosenka stopniowo jest coraz głośniej i przyspiesza, ale jest jeszcze poniżej "normalnej" szybkości, gdy Lescalleet wznosi toast piwem sugerując, że to by było na tyle.
Lescalleet grał używając dwóch dużych magnetofonów szpulowych, dwóch małych, dwóch Casio SK-1, dyktafonów i laptopa.
8/24/2012
Jeden z wiernych czytelników tego bloga zwrócił mi uwagę, że ostatnio nic tu się nie dzieje. Cóż, przyjąłem to ze zrozumieniem, choć to nie do końca prawda. Na bieżąco na przykład aktualizuję strony z wywiadami, z recenzjami, coś przybyło też chyba w dziale relacji, no i pojawiła się sekcja "Inne".
Zwłaszcza wywiady są, jak mniemam, całkiem interesujące. Napawa mnie też radością fakt, że mój brat będzie portretował od teraz rozmówców Glissanda. Również kilku dotychczasowych: trwają pracę nad podobizną Marka Fella, choć Mikołaj zażyczył sobie jeszcze kilku sesji z modelem, więc najlepiej byłoby zorganizować Fellowi koncert.
A tak zupełnie poważnie i a propos: kto chciałby pomóc zorganizować występ San Gabrielowi (nowy projekt Butchy'ego Fuego, znanego z Pit Er Pat oraz Boredoms)? Przełom października i listopada, cała Polska wchodzi w grę.
Koncerty, koncerty: Stupor zagra 4 października w Kolektywie 1a, Revue svazu českých architektů 30 listopada w Zamku Ujazdowskim i to przed takimi wykonawcami, że jest nam więcej niż miło.
7/02/2012
Podotykaj sobie dźwięk
Są już dostępne dwie składanki prezentujące poznańską muzykę, które "kuratorowałem" i z których jestem bardzo dumny!
Zaczynamy od projektu Huberta Wińczyka - Urinatorium, który na potrzeby składanki przemodelował swoje dawne nagranie wplatając nagranie głosu w strumienie gryzących szmerów. Podobnie surową elektronikę słychać w dwóch utworach AVABAFA, które zostały zestawione z miniaturami TV OST i Herr Rubina. Pod tymi dwoma pseudonimami ukrywa się młody producent tworzący abstrakcyjny hip hop inspirowany na równi Markiem Fellem i Madlibem. Następny przystanek to elektroniczne kompozycje Rafała Zapały, w których stare (syntezator EMS Synthi) spotyka nowe (Max/MSP), a efektem są pełne detali i energii wielopłaszczyznowe struktury loopów i zakłóceń. Wątek syntezatorowy kontynuuje WW Duo (ponownie Hubert Wińczyk, tutaj działający z Radkiem Radarem Włodarskim) w prawie 12-minutowym dryfie ze szlachetnym sznytem retro. Pierwszą część zamyka Śnieg, który oddaje się mrocznym gitarowym peregrynacjom.
W część drugą wprowadzają rytmiczne redukcje Demonszy - glitch identyczny z naturalnym. Zupełnie akustyczną propozycją są z kolei nagrania perkusisty Adama Gołębiewskiego i pianisty Witolda Oleszaka - ich improwizacje, choć mocno eskplorujące aspekty brzmieniowe, niepozbawione są również wciągającej dramaturgii. Składniki elektroniczne i akustyczne (saksofon, dźwięki małych przedmiotów) przegryzają się w grze tria Ryzykowna wyprawa batyskafem dając zniuansowaną, wycofaną muzykę, która jest niczym stara, lekko wyblakła, pocztówka. Następnie kolektyw kakofoNIKT z utworem jak na nich dość lekkim - bo "sennym", urzekająco tajemniczym. W ten nastrój doskonale wpisuje się Wo ze swoim eterycznym szkicem.
Do słuchania i ściągania:
Vol. 1
Vol. 2
Przedsięwzięcie pod auspicjami Podotykaj sobie Poznań
Patronat medialny: Glissando
Wsparcie: Discipline!Sounds
5/23/2012
Cristian Vogel i Anstam w Pawilonie Nowa Gazownia
Nie, nie jednego wieczora, na takie śmiałe pomysły Poznań musi jeszcze poczekać, ale dzień po dniu. Vogel zagrał w ramach imprezy International Day Off, kolejnego fajnego wydarzenia organizowanego przez Wizjoner Miejski. Anstam natomiast wystąpił na zakończenie festiwalu Outer Spaces.
Miałem przyjemność rozmawiać z oboma panami i to ciekawe, że obydwoje wyraźnie i bez wahania określili się jako kompozytorzy. W sumie nie wiem, czemu to mnie dziwi, bo przecież jest to doskonale trafne i odpowiednie nazwanie tego, co robią, ale jednak wciąż przyzwyczajenie do "producentów muzyki elektronicznej" jest głęboko zakorzenione. Ale muzyka tych (m.in.) artystów dobitnie pokazuje, że powinno się odchodzić od tego typu (deprecjonujących) określeń.
Słyszałem już Vogla w tym roku, na koncercie siedzianym podczas CTM i byłem mile zaskoczonym. Muszę zaznaczyć, że nie byłem wtedy zbyt dobrze obeznany z jego twórczością. Potem trochę nadrobiłem, ale i tak Vogel znów mnie nieco zaskoczył. Oczywiście piątkowa noc (w Pawilonie) rządzi się innymi prawami i ma odmienne wymagania niż niedzielne popołudnie (na CTM), ale Vogel bardzo odważnie podszedł do tematu muzyki do tańczenia. Może zbyt odważnie na początek i publiczność wydawała się wręcz zakłopotana nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Z czasem pojawiły się bardziej oczywiste elementy, jak pompujący bit, ale nie ucierpiała na tym całość, bo Vogel nie szedł na łatwiznę jeśli chodzi o budowanie dramaturgii, prowadzenie narracji. To mi chyba najbardziej zaimponowało - jak inaczej można rozkładać i wyzyskiwać energię, jeśli odejdzie się od standardowego schematu "wyciszenie i ponowne uderzenie".
No i sprawdził się też Pawilon jako miejsce, czego się trochę obawiałem, ale jego surowość, choć schludna, jakoś kojarzyła się z wielkim magazynem. Jedyny minus, że przy takim tłumie było dość duszno.
Ten problem nie pojawił się następnego wieczora. Godzina 00:15, wg rozkładu 15 minut do występu Anstama, na sali ok. 15 osób. O co chodzi? Outer Spaces chyba jakąś swoją publikę miało, więc co - imprezie publiczność zabrała noc muzeów? jakiś ważny mecz (który i tak się zdążył skończyć)? Bo chyba problemem nie była cena biletów - 20 zł w przedsprzedaży? Anstam nie jest gwiazdą, ale jest chyba jakoś rozpoznawalny...Ciekawe, co z dwójką, która występowała oprócz niego, Biome'm i Content. Musiałem się mocno zastanowić, żeby przypomnieć sobie, że słyszałem jakiś singiel tego pierwszego w 2008, a od tego czasu nic. W Nowej Gazowni grali oni taki dubstep, który już w tamtym roku umierał, a teraz zakrawało to na niesmaczną ekshumację.
Na szczęście Anstam uratował wieczór. Mój niezmierny podziw dla jego (a wcześniej ich) muzyki jest chyba sprawą powszechnie znaną, ale podczas tego występu wiele z tej twórczości "zrozumiałem" na nowo. Np. że jest to niesłychanie żywa muzyka, zwłaszcza jak na muzykę elektroniczną, choć żyje w sposób rządzący się swoimi prawami (może do osiągnięcia tylko w ramach muzyki elektronicznej?). Niespodziewane zmiany rytmu, kombinowanie dwóch rytmów, wprowadzanie nowych planów, jakby przesunięcia skali, te wszechogarniające cięcia czy wstęgi, pojawiające się znikąd niczym deus ex machina, tworzące wiry przechodzące przez całość struktury. Nie wiem, czy wizja szklanego tunelu nad tajgą będzie komunikatywna, ale tak to chwilami dla mnie się przedstawiało.
Zamiast zapowiadanych 90 minut Anstam zagrał ok. 50, jak potem przyznał ze względu na kontekst (grał pomiędzy Biome'm i Contentem) zmienił trochę swój występ. Ciekawe, bo jeśli to były bardziej eksperymentalne partie, z których zrezygnował, to byłoby dopiero coś.
3/20/2012
Zapraszam: koncert / czwartek / Poznań
22 marca o godz. 19.30, Głośna (Św. Marcin 30), wstęp 7zł
Zapraszam na pierwsze publiczne ujawnienie tria, w którym gram z Patrykiem Lichotą i Patrykiem Daszkiewiczem.
Program wieczoru przedstawia się następująco: Demonszy solo, Lichota/Tkacz duo, no i tercet na koniec.
Demonszy - czyli wywoływanie duchów z szafy za pomocą tuzina kaset i kilometrów kabli.
Demonszy to zgrzyto-szumy generowane ze starych instrumentów. Odgłosy zepsutego radia i mikrofon utopiony w zupie pomidorowej.
Dźwięki polepione z usterek i półsłów.
Mikro-melodie w jakości lo-fi oparte na niekończących się repetycjach ujawniły się w listopadzie 2008, gdy patryk de - człowiek znikąd - gra koncert na festiwalu the Placard Headphones Festival w Krakowie. Wywołane pierwszy raz przy użyciu małego samplera SP-202, szczoteczki do zębów, dileja i kilku plastikowych torebek.
Demonszy pojwaiają się spontanicznie w różnych miejscach. Ostatnio na przykład na festiwalu Open Source Art w Sopocie, na którym grali również Jan Jelinek, Alva Noto, Patryk Zakrocki, czy Trupwzsypie.
Obajwiły się też na wydawnictwach wyimaginowanej wytwórni fonograficznej pitupitu recordz. którą patryk d prowadzi wspólnie z przyjaciółmi.
O ostatniej płycie pod wszystko mówiącym tytułem - "domofon" w podsumowaniu najciekawszych wydawnictw roku dla portalu nowamuzyka.pl wspomniał Marcin Dymiter aka Emiter.
http://demonszy.tumblr.com/
Patryk Lichota - improwizator, producent radiowy, kompozytor muzyki teatralnej. Gra na saksofonie, laptopie, gitarze basowej, theremini i cytrze. Stworzył muzykę do spektakli Jarzenie oraz Animo Tristi Teatru Palmera Eldritha, Układanka oraz Bez Podłogi w reżyserii Roberta Jarosza oraz Głosy w reżyserii Janusza Stolarskiego. Współpracuje z duetem performatywnym Janicka_Elsner. Z Martą Romaszkan zrealizował spektakl taneczny Starving Mirrors. Stworzył spektakl Strange Lóóp oparty na koncepcji świadomości Douglasa Hofstadtera.
Gra w projektach Kurot i Stupor, jest liderem formacji audio-wizualnej KakofoNIKT. Grał i/lub nagrywał z Jeffem Gburkiem, Alfredo Costa Monteiro, Rafałem Zapałą, Jakubem Paczkowskim, Claytonem Thomasem, Krzysztofem Topolskim, Szymonem Kaliskim.
Piotr Tkacz - współtworzy projekty Kurort, Radioda, Revue svazu českých architektů, Stupor, jest otwarty na różne spotkania improwizacyjne, a także wykonuje partytury tekstowe i graficzne. W improwizacji wykorzystuje gramofon, przedmioty, radioodbiorniki.
